Trenujesz, zdrowo się odżywiasz, dajesz z siebie wszystko, a efektów jak nie było, tak nie ma?  Mimo wszystko ciągle wydaje Ci się, że dajesz z siebie 100%, a na wadze cały czas przybywają dodatkowe kilogramy? Mało tego, centymetr również nie pokazuje ujemnych centymetrów w obwodzie.  Musi być tego jakaś przyczyna i najczęściej leży ona po Waszej stronie. Niestety taka jest prawda. Oczywiście wiele chorób ma wpływ na naszą wagę i tutaj warto jest konsultować się z lekarzem. Jednak na podium znajdują się ludzkie (nasze) błędy, których my nie dostrzegamy.

Każdy z nas ma inne zapotrzebowanie energetyczne w ciągu doby. Jest ono uzależnione od wielu czynników np. wagi, płci, pracy jaką wykonujemy. Nie chcę się powtarzać, dlatego wszystkie chętne osoby, odsyłam do starego artykułu, który w 100% jest poświęcony temu tematowi —>Jak obliczyć zapotrzebowanie kaloryczne? KLIK

Kiedy znamy już swoje zapotrzebowanie kaloryczne, powinniśmy odjąć od niego TYLKO 20%! Nie 50 czy 60 jak to niektórzy z Was robią! Jeżeli chcecie, żeby efekty odchudzania były widoczne, musice zapewnić organizmowi energię, którą wykorzysta do pracy i to jest własnie te 80%.

Ruch, ruch i jeszcze raz ruch! Wydaje nam się, że ruszamy się w ciągu doby naprawdę dużo, a po przeanalizowaniu okazuje się, że ćwiczymy nieregularnie. Wszędzie jeździmy samochodem i oszukujemy samych siebie, że 15 minutowy spacer i wejście po schodach na 4 piętro oraz nieregularne treningi zaliczają się do aktywnego trybu życia! Absolutnie tak nie jest.

Nie wierzycie? Spójrzcie na przykładową piramidę aktywności fizycznej. 

piramida

Zastanówcie się teraz ile razy dziennie zdarza Wam się coś podjadać Oczywiście, że nie podjadacie! Większość z Was może nawet nie pamiętać o tym. U koleżanki chwycicie ciasteczko do kawy, po pracy poczęstujecie się garścią słonych orzeszków, na koniec dnia wypijecie szklankę piwka, bo w końcu cały dzień macie czysty. Halo, halo! Niewinne dwa ciasteczka, orzeszki i paluszki jednak po przeliczeniu mają dosyć dużo kcla, dodatkowo posiadają cukier, sól i tłuszcze trans.

Jecie tylko zdrowo, pilnujecie wszystkiego, a mimo wszystko ciągle waga stoi? Zapamiętajcie jedno słowo- UMIAR! Pozwólcie sobie czasami na jakiś cheat meal – raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie. Taki mały szok dla organizmu bywa przydatny. Nie wiecie jak zaplanować cheat meal? Odsyłam Was tutaj ===> klik

Pocimy się jak świnie na siłowni, w domu czy w parku i ciągle centymetry stoją. Karygodnym błędem jest katowanie się brzuszkami, przysiadami, jeżeli chcemy zrzucić tłuszczyk. Dziewczyny, to nic nie da. No może przyniesie jakieś efekty. Musicie ruszyć do przodu. Stanie w miejscu Wam nie pomoże. Zacznijcie biegać, jeździć na rowerze, trenujcie z obciążeniem. Nie oszukujcie się, że 30 brzuchów, 20 przysiadów dzień w dzień przyniosą wymarzone efekty. To samo dotyczy się robienia cały czas tego samego treningu! Urozmaicenie, to podstawa!

Pamiętajcie jeszcze o jednym! Róbcie sobie zdjęcia! Czasami efekty są naprawdę nie do zauważenia na wadze czy w centymetrach, a na zdjęciu można je zaobserwować.

Wiecie co jest kluczem do sukcesu? UMIAR! We wszystkim musicie go zachować i gwarantuję Wam, że efekty Waszej pracy zostaną zauważone rzez Was i inne osoby. Odżywiajcie się zdrowo, trenujcie i wszystko róbcie z UMIAREM! Dajcie znać jakie Wy popełniałyście lub popełniacie błędy? U mnie był problem z tym nieszczęsnym podjadaniem. Byłam przekonana, że tego nie robię. Któregoś dnia spisałam wszystko co jadłam, nawet w najmniejszej ilości i dopiero zdałam sobie sprawę, że te małe grzeszki, to 200 kcal. 🙂

Pozdrawiam serdecznie,

Juliya