Myślę, że nie muszę Wam przedstawiać Deynn – Marita Surma. Dziewczyna ma piękną figurę, przeszła wspaniałą metamorfozę, ma wielkie grono fanów jak i również hejterów. Jakiś czas temu udostępniłam na blogu wpis z jej metamorfozą, znajdziecie go tutaj —>kliknij tutaj. Pod postem na u wybuchła wielka lawina nienawiści do Deynn i wiecie co? Wydaje mi się, że niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że to co wypisują w internecie nie jest anonimowe.

Nigdy nie interesowało mnie jej życie towarzyskie. Nie należę ani do jej grona fanek, ani hejterek. Tak, podziwiam tę kobietę za wspaniałą figurę. Nie zazdroszczę jej faceta, kasy, wielkich perspektyw, a nawet figury. Wiecie dlaczego? Ona musiała do tego wszystkiego dojść! Nieważne czy ktoś jej w tym pomógł czy wszystko osiągnęła sama. Nie mam w zwyczaju oceniać ludzi, których nie znam, z którymi nie zamieniłam ani jednego słowa.

Nie potrafię pojąć dlaczego tak wielu z Was hejtuje Deynn. Znacie ją? Spędzaliście z nią czas w cztery oczy? Myślę, że większość z Was nie. W takim razie jaki możecie pisać, że ktoś jest porąbany, wszystko co osiągnął to …, że jest pusta, głupia, że gdyby nie kasa, to w życiu by tak nie wyglądała. Wytłumaczcie mi, dlaczego tak jest?

joy.pl

Przejrzałam WSZYSTKIE komentarze pod tamtym wpisem udostępnionym na blogu i naprawdę większość z nich cechuje się wielką nienawiścią, zazdrością. Dlaczego tak bardzo próbujemy wejść w czyjeś życie butami? Czy hejtowanie innych sprawia nam przyjemność? Nie mam pojęcia.

joy.pl

Uwielbiam jej figurę, jej styl ubierania. Z przyjemnością obserwuję jej zdjęcia i wiecie co? Mnie naprawdę nie interesuje życie prywatne Deynn. Nie znam jej, nie oceniam i Wy też nie powinniście. No chyba, że należycie do grona jej znajomych.

Chciałam Wam pokazać tym wpisem, że hejt jest nawet wśród nas. Wydaje mi się, że każdy zasługuje na szacunek i czasami warto jest “ugryźć” się w język, niż napisać coś, czego kiedyś będzie można żałować. Pamiętajcie, że bluzgając na forum inną osobę możecie zostać podciągnięci do odpowiedzialności za Wasze słowa.

Pozdrawiam,

Juliya