Chciałabym, żeby dzisiejsza metamorfoza pokazała Wam jak cienka jest granica między zdrowym odżywianiem, treningami, a podaniem w obłęd i dążeniem do wychudzonej sylwetki. Mam nadzieję, że dzisiejsza historia wpłynie na Was pozytywnie i każda z Was będzie umiała powiedzieć sobie STOP w odpowiednim momencie.

” Mam na imię Wiktoria i mam 15 lat. Moją przygodę ze sportem i zdrowym odżywianiem zaczęłam w lipcu zeszłego roku i trwa ona do dziś. Przy wzroście 166 ważyłam 74 kg, jadłam co popadnie, głównie tłuste mięsa i słodycze, żadnych warzyw.

Jak dzisiaj to przeliczam, to spożywałam ok. 8 tys. kalorii, co jest dosyć przerażające. Byłam uzależniona od komputera i słodyczy, ukrywałam przed wszystkimi fakt, że jadłam, najczęściej kupowałam coś po szkole, gdy nikt mnie nie widział i zjadałam to podczas drogi (codziennie po lekcjach wielka paczka chipsów, bo tak po prostu musiałam).

Nie zdawałam sobie sprawy z mojej sytuacji, dopiero przejrzałam na oczy, gdy spodenki w rozmiarze 42 na mnie nie pasowały, a tata nazwał mnie żartobliwie „pulchnym uszatkiem”. Postanowiłam wziąć się za siebie. Założyłam trampki i poszłam biegać, mimo że moja kondycja była na minusowym poziomie. Tak poprawiałam sobie kondycję, ale dietę zmieniłam dopiero w listopadzie. Do tego czasu kilogramy spadały (głównie woda), ale centymetry prawie stały w miejscu. Ograniczałam liczbę kalorii, niestety przez głupotę głównie rezygnowałam z tłuszczu, przez co miałam problemy z miesiączką.

Ćwiczyłam 6 razy w tygodniu, głównie cardio, czasami z ciężarkami. Wiedziałam, ze nie chcę już chudnąć, ale z przyzwyczajenia nie potrafiłam zrezygnować z ćwiczeń ani jeść więcej, znowu popadałam w skrajność.  Gdy poszłam do ginekologa i zostałam zważona, to mną wstrząsnęło – 49 kg. Postanowiłam z całych sił, że przytyję i z dnia na dzień zwiększyłam liczbę kalorii na ponad moje zapotrzebowanie.

Jem teraz 6 posiłków, zawsze wybieram pełnotłuste produkty, jak mam ochotę, to sięgam po coś słodkiego, nawet codziennie. I zakochałam się w maśle orzechowym. 🙂 Ćwiczę 3 razy w tygodniu po 30 minut (10 minut abs, 10 pośladki i 10 trening ramion), czasami jak chcę, to tańczę zumbę , kręcę hula-hoopem albo skaczę na skakance. Mój ulubiony program treningowy to Focus T25, jednak nie mogę teraz ćwiczyć cardio, więc upodobałam sobie Blogilates, Gym Ra i Rebeccę Louise. Teraz podobam się sobie bardziej i wyglądam dużo zdrowiej. 😉

Kopia 11642129_877637195634961_2116062578_o

Moje wymiary:

Lipiec 2014: 74 kg, talia – 78 cm, brzuch – 90 cm, biodra – 98 cm, udo – 58 cm, łydka – 38 cm.

Maj 2015: 49 kg, talia – 60 cm, brzuch – 73 cm, biodra – 80 cm, udo – 47 cm, łydka – 33 cm.

Lipiec 2015: 55 kg, talia – 69 cm, brzuch – 79 cm, biodra – 84 cm, udo – 48 cm, łydka – 34 cm.   “

Jak Wam się podoba dzisiejsza metamorfoza? Chciałabym, żebyście zostawiły kilka motywujących słów dla Wiktorii. Myślę, że bardzo tego potrzebuje. W końcu wsparcie od osób, które dążą do zdrowej sylwetki i racjonalnego odżywiania, jest bardzo ważne i motywujące. Mam nadzieję, że po przeczytaniu dzisiejszego wpisu zastanowicie się nad tym jak wygląda Wasza droga po wymarzoną sylwetkę. Pamiętajcie, że we wszystkim trzeba zachować UMIAR! Bez niego jesteśmy skazani na klęskę.

Pozdrawiam,

Juliya

Ps: Jeżeli chciałybyście podzielić się z nami swoimi metamorfozami, możecie przesyłać je na [email protected]