Jeden dzień, dwie sytuacje, które uświadomiły mi jakie niemiłe bywa nasze społeczeństwo. Z dnia na dzień tracę nadzieję, że to kiedykolwiek się zmieni. Dlaczego tak wiele osób zaczyna dzień od uprzykrzenia sobie życia? Dlaczego większość osób patrzy na drugą osobę z pogardą, a uśmiech do kogoś obcego na ulicy jest coraz rzadziej spotykany?Gdzie jest uprzejmość? Poznajcie moją historię. Jestem pewna, że podobne sytuacje przydarzyły się niejednej z Was.

Kilka dni temu, kiedy wracałam do domu po ciężkim dniu egzaminów przydarzyła mi się bardzo niemiła sytuacja. Do dnia dzisiejszego nie mogę zrozumieć jak człowiek może być takim chamem ( przepraszam za określenie, ale to jedyne, które w tej sytuacji pasuje ) i potraktować tak drugiego człowieka. Wszystko wyglądało mniej więcej tak:

Powolnym, zmęczonym krokiem zbliżałam się do przejścia dla pieszych. W pewnym momencie jeden z samochodów zatrzymał się i pozwolił mi przejść. Opolski rynek jest słabo oświetlony, a droga wyłożona kostką. Trzeba uważać, żeby się nie poślizgnąć i nie złamać sobie nogi. Kiedy zbliżałam się do końca pasów pan, który przepuścił mnie na przejściu, otworzył okno i po prostu nawyzywał mnie od wszystkiego co najgorsze. Stwierdził, że jestem ofiarą losu i mam szybciej ruszyć ten gruby tyłek, bo on zaraz rusza i nic go nie interesuje. Razem z przechodnimi, którzy również w tym momencie przechodzili przez pasy byliśmy w szoku. Pan miał chyba zły dzień i musiał pierwszej lepszej osobie zrobić przykrość i wyładować na niej złą energię.

Oczywiście dzień się na tym jednym wydarzeniu nie skończył. W tej drugiej sytuacji nie grałam osoby pokrzywdzonej, ale byłam obserwatorem. Młoda mama bliźniaków, która pchając wózek ze swoim maluchami, została “zrównana z ziemią” przez starszego pana z laseczką, który miał jej za złe to, że jej wózek jest tak szeroki i zajmuje pół przejścia na moście. Stwierdził również, że powinna wybrać inna drogę, a nie zagradzać ludziom przejście tym wielkim “czołgiem”. Dziewczyna była w wielkim szoku. Nie była w stanie nic odpowiedzieć temu panu. Pan nie dawał za wygraną i dalej wyrzucał swoją złą energię i rozładowywał emocje na tej biednej kobiecie.

Jestem pewna, że każdej z Was przydarzyła się w życiu podobna sytuacja. Przypomnijcie sobie jak się w tamtej chwili czułyście. Na pewno większość z Was czuła smutek.  Każdego dnia uśmiecham się do obcych osób na ulicy. To jest taki mój rytuał. Zacznijcie robić tak samo! Uśmiech nic nie kosztuje, a nasze społeczeństwo od razu zmienia się na lepsze. Pomyślcie siebie co by było, gdybyśmy my dorośli, brali przykład z małych dzieci, którym uśmiech nie schodzi z twarzy? Bez dwóch zdań, życie byłoby jeszcze piękniejsze! Starajcie się nie wyładowywać emocji na obcej, niczemu winnej osobie. W końcu złej energii można pozbyć się robiąc wymagający trening, prawda?:) Jakie są Wasze sposoby na wyładowanie złych emocji?

Pozdrawiam,

Juliya