Większość kobiet, które zachodzą w ciążę na pewno chce być jak najlepszą mamą dla swojego dziecko. Zdecydowana większość planuje karmienie wyłącznie piersią, unikanie smoczków uspokajających, jak najrzadsze używanie butelek. Takich przykładów jest mnóstwo … Dlaczego zatem tylko niewielka część z nas zasługuje lub zasłuży na miano idealnej matki polki?

Niestety nie zawsze los jest dla nas taki łaskawy, żeby robić wszystko tak, jak planowałyśmy. Nie oszukujmy się, w naszym społeczeństwie istnieje już silnie zbudowany, ciągle podkreślany ideał matki.

Jak powinna wyglądać idealna mama?

Przede wszystkim powinna urodzić siłami natury! Nieważne jest jej zdrowie podczas porodu. Powinna poczuć ten ból! Dodatkowo idealna matka powinna karmić wyłącznie piersią. Nawet jeżeli nie chce (a ma do tego prawo). Powinna i koniec! Matka ściągająca pokarm dziecku do butelki też nie jest najlepszym przykładem!

Wiecie co? Straszne jest takie gadanie!

Moim zdaniem każda kobieta ma prawo wyboru! Dlaczego ktoś, kto nie urodził siłami natury ma słuchać takich bzdur? Dlaczego mama, która nie ma pokarmu ma być tą gorszą? Dlaczego kobieta, która nie chce po prostu karmić dziecka piersią ma od razu złą opinię? Wszystkie chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej.

Sama wiem jak ciężko jest walczyć o każdą kroplę pokarmu. Urodziłam Lenę siłami natury, ale gdyby lekarz zalecił CC, na pewno zgodziłabym się na nie. W końcu moje i dziecka zdrowie byłoby najważniejsze, a nie jakiś głupi ideał społeczeństwa.

Znam kobiety, które nie chciały karmić piersią. Miały do tego prawo! W szpitalu patrzyli na nie naprawdę dziwnie. Codziennie ściągały pokarm swoim maluszkom i zanosiły na ich odział mimo tego, że mogły karmić piersią.

Każda mama, która ściągała mleko potwierdzi, że ten cały rytuał jest naprawdę męczący i to wszystko robi się tylko dla dobra dziecka, absolutnie nie dla wygody. Nie można nazwać wygodą ściągania mleka co 3 godziny, nawet w nocy, przelewania do butelek, karmienia dziecka butelką.

Zdecydowanie wygodniej jest nakarmić dziecko piersią, przytulić do siebie! Nie każda mama ma taką możliwość i nie każda chce. Co nie oznacza, że matka karmiąca butelką jest wyrodna i nie głaszcze swojego dziecko podczas karmienia, nie przytula go, nie trzyma do odbicia. Jest to totalna bzdura! Podczas karmienia butelką również występuje bliskość,

Planowałam karmić Lenę wyłącznie piersią. Nie mieliśmy w domu żadnego laktatora, podgrzewacza do butelek itp. Uważałam, że to wszystko będzie zbędne. Dwa dni po porodzie z płaczem zadzwoniłam do partnera i prosiłam, żeby kupił laktator. Mała nie mogła ssać piersi, leżała w inkubatorze, moja laktacja w ogóle nie była pobudzona. Z piersi nie wypłynęła nawet kropla mleka. To był koszmar! Walczyłam o każdy mililitr, płakałam podczas ściągania. Około 10 mililitrów mleka potrafiłam ściągać nawet godzinę! Robiłam to dla małej! Chciałam, żeby podawali jej mój pokarm.

Po jakimś czasie laktacja ruszyła, zaczęłam zanosić na odział Lenki coraz większe ilości mleka. Niestety mała nie ssała z piersi. Była bardzo czuła na dotyk. Cała pokuta, wszędzie miała jakieś kabelki. Miała nakłucie lędźwiowe. Wiedziałam, że każdy dotyk może ją boleć. Próbowałam razem z panią od laktacji przystawiać małą do piersi. Nie radziła sobie. Była po prostu słaba. Słabiutko ssała i sprawiało jej to dużo trudu. Cały pobyt w szpitalu dostawa mleko z butelki. Na początku wyłącznie moje. Później stres, strach przed wynikami nakłucia lędźwiowego (podejrzenie zapalenia opon mózgowych). Wszystko to sprawiło, że pokarmu miałam coraz mniej. Chodziłam jak zombi. Walczyłam, a mała płakała z głodu. Nie potrafiłam jej wykarmić! W końcu przyszła pani pielęgniarka i zaproponowała dokarmianie małej dla jej dobra. Oczywiście zgodziłam się, ale nadal dawałam jej tyle swojego mleka ile byłam w stanie ściągnąć.

Myślałam, że sytuacja zmieni się, kiedy wrócimy do domu. Niestety tak nie było. Mała ssała pierś wyłącznie rekreacyjnie. Nie pobudzała laktacji. Próbowaliśmy już na wszystkie sposoby zachęcić ją do piersi. My, położna, pani od laktacji,  a nawet pediatra. Niestety mała nie chciała ssać piersi, a ja zaczęłam podawać jej butelkę. Czy jestem przez to złą matką? Absolutnie tak nie uważam! Ale przyznaję się, że na początku tak własnie myślałam.

Przepłakałam wiele godzin, obwiniałam się, wlewałam w siebie litry wody, piłam herbatki laktacyjne. W końcu po rozmowie z jedną osobą uświadomiłam sobie, że przecież sposób karmienia NIE MA WPŁYWU na to jak kocha się swoje dziecko i jaką jest się matka. Niestety nasze społeczeństwo tego nie rozumie. Czasami zdarza się tak, że mama nie może karmić piersią z przyczyn zdrowotnych np. mogła zostać w ciąży zarażona cytomegalią. Czy to oznacza, że dbając o zdrowie swojego dziecka i podając mu wyłącznie mleko mm jest złą matką?

Może kiedyś to wszystko się zmieni! Może kiedyś nie będzie ważne jak urodziłaś i jak karmisz swoje maleństwo. Każda kobieta ma wybór. Czasami chęci nie wystarczają, naprawdę!

Czy Wy spotkałyście się również z takim wzorem idealnej matki? Z chęcią poznam Wasze zdanie na ten temat. 

Pozdrawiam,

*** Część wpisu została przeniesiona z mojego drugiego bloga, który niedługo zostanie wyłączony ***