Cofamy się rok w przeszłość … Poród, szpital i jego niesamowite menu…

Tak wiem, szpital nie jest restauracją i nie można od nich wymagać „rarytasów” na miarę gwiazdki Michelline. Byłam przygotowana tak naprawdę na wszystko. W końcu byłam pewna, że 2 dni i razem z  malutką wrócę do domu. Kiedy wrzuciłam na zdjęcie swojego pierwszego posiłku po porodzie, wybuchła pod nim wielka dyskusja. Wiele osób było przerażonych jego wartościami odżywczymi, inni nie widzieli w nim nic złego.

Przeglądając zdjęcia ze szpitala, znalazłam kilka zdjęć posiłków, o których zapomniałam. Postanowiłam podzielić się nimi z Wami. Niech każdy z Was sam wyciągnie wnioski i odpowie sobie na pytanie czy tak powinni karmić w szpitalach?

Wiecie co mnie najbardziej zdenerwowało?

Kilka godzin po porodzie, przyniesiono mi kartkę z rozpiską czego NIE WOLNO mi jeść w trakcie karmienia piersią. Wielkimi literami było napisane, że zabronione są pasztety  z puszki, konserwy itp. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam na swoim śniadaniowy talerzu – połowa pasztetu! Oczywiście lista zakazanych produktów była bardzo długa, a przez tydzień codziennie na tacy wjeżdżał jakiś produkt z tej listy … W takim razie po co były te wytyczne? 😀

Po porodzie byłam bardzo głodna i z utęsknieniem czekałam na godzinę wizyt, żeby zjeść jakiś dobry posiłek przyniesiony przez świeżo upieczonego tatę. Tym po prostu nie najadłam się – w sumie suchym chlebem i twarogiem ciężko było najeść się po nie jedzeniu przez około 12 godzin.

Śniadanie po porodzie

Zazwyczaj o godzinie 8:00 wjeżdżało śniadanie. Po godzinie 13 był obiad, a już  około 17 kolacja. Wiele kobiet, które nie miały w Opolu rodziny i nie były w stanie po porodzie chodzić, od godziny 17 do 8 były bez posiłku. Problem z laktacją miało mnóstwo kobiet. Ciężko mi stwierdzić czy to była wina ubogiej diety. W końcu nie jestem po to, żeby to oceniać.  Wiem jedno, tymi posiłkami naprawdę ciężko było zaspokoić głód.

Na obiad po porodzie nie mogę narzekać. Nie był najgorszy. Lekka zupa, ryba na parze, ziemniaki i surówka z marchewki. Zdrowo? Zdrowo!

Jeżeli na kolacje były buraczki z jajkiem i chlebem, to można było mieć pewność, że na obiad drugiego dnia będą właśnie buraczki. I tak oczywiście było. jJa rozumiem, że buraczki pomagają zwalczać anemię, ale żeby jeść je na każdy posiłek w ciągu dnia? Razem z dziewczynami z sali nigdy się nie pomyliłyśmy co do naszych typów. Niedzielny obiad składał się chyba z resztek z całego tygodnia. Każda z nas dostała inny kawałek mięsa, całkowicie inaczej przyrządzony np. mięso z zupy, mięso pieczone no i oczywiście buraki!

12576132_538421069657719_412900384_n

Kolacja – buraki, masło, dwa kawałki chleba, jajko – ugotowane chyba już rano i dwa malutkie plasterki jakiejś wędliny.

Talerz śniadaniowy dwa dni po porodzie

Talerz śniadaniowy dwa dni po porodzie

Śniadanie – sztuczny miód, chleb, masło, trochę twarogu i parzone jabłko. Pozostawię bez komentarza 😀

Jestem ciekawa co Wy sądzicie o tym jak wyglądają posiłki w polskich szpitalach. Jeżeli chodzi o posiłki w szpitalu, nie były one rarytasem. Rozumiem oszczędności itp. Ale gdzie tutaj są brane pod uwagę jakiekolwiek wytyczne dotyczące zdrowych posiłków? Nie wiem jak to wygląda w innych krajach, ale u nas nie ma czym się chwalić. 

Drogie Mamy, pamiętacie co było Waszym pierwszym posiłkiem po porodzie? 😀 Pochwalcie się koniecznie. Jestem ciekawa jak wyglądały Wasze szpitalne posiłki. Może rodziłyście lub leżałyście w szpitalu w innym kraju, gdzie posiłki wyglądają jak te z restauracji? Czekam na Wasze komentarze! 🙂

Pozdrawiam,

Juliya