Już dawno na blogu nie było nowej metamorfozy. Trzeba odświeżyć tę kategorię. Jeżeli Wy również przeszłyście nawet malutką przemianę, prześlijcie swoje zdjęcia na [email protected], opiszcie ją w skrócie, załączcie zdjęcia, a my pokażemy ją wszystkim dziewczynom, które potrzebują motywującego kopa! Tym razem poznajcie Weronikę, która nadal walczy! 

“Witam,
Długo zwlekałam z tą wiadomością, jednak po paru przemyśleniach postanowiłam ją napisać i wysłać zdjęcia mojej małej metamorfozy.
Moja przygoda z bycia “fit” zaczęła się w styczniu 2014 z wagą startową 86 kg. Muszę Wam wspomnieć, że kilka lat wstecz ważyłam 92 kg, ale przy głodówkach, dietach kapuścianych itp. zrzuciłam 6kg.

Dzień w dzień trening ,dieta, sen,praktyka ,szkoła i tak w kółko przez okrągłe 7 miesięcy. Hektolitry potu wylane i efekty osiągnięte – 17 kg. Mel B, Tiffany, Ewa Chodakowska i wiele innych trenerów spalało mój tłuszczyk. Sukces niesamowity, satysfakcja ogromna! W końcu nadszedł wyjazd za granicę, a jako 18 latka musiałam zrezygnować z treningów na rzecz wakacyjnej pracy.

Wróciłam do kraju,wydawało mi się,że wrócę jak najszybciej do treningów i będę jeszcze lepiej wyglądać. Wrzesień przeleciał,poznałam mojego faceta. Trening i dieta odeszły w zapomnienie. W ciągu 1,5 roku przybrałam na wadze 7 kg. Czułam do siebie wstręt, nie mieściłam się w ulubione spodnie. Żadna sukienka nie pasowała, wylewające się boczki,wystający brzuch – po prostu porażka.

W kwietniu tego roku mama poprosiła mnie o znalezienie pewnego dietetyka w internecie. Znalazłam,poczytałam opinie – cud,mnóstwo ludzi zadowolonych. Cuda nie widy! Myślę,a co tam! Raz kozia śmierć.. Zdobyłam numer i na drugi dzień byłam już umówiona na konsultację z dietetykiem.

Nadszedł czas wizyty,ogromnie przerażała mnie myśl wejścia na wagę. 75,5 kg – waga przerażała, w dodatku z podejrzeniem niedoczynności tarczycy oraz przyszłościowych problemów z ciążą. Pan Adam z uśmiechem na twarzy powiedział,że damy radę. I rzeczywiście ma rację! Moja waga w 3 miesiące poleciała 7,5 kg w dół. Zdrowe odżywianie stało się zabawą, a trening dodatkiem. Efekty są i będą. Liczę od Was na jakiegoś kopa do dalszego działania,a nóż za niedługo znów pokażę Wam moją metamorfozę.

Kochane zostawcie kilka motywujących słów dla Weroniki. Same dobrze wiecie, że nie ma większego kopa motywującego od tego, którego mogą dać osoby z tą samą pasją. Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, żebyście nigdy nie zaczynały tracenia wagi od diety kapuścianej itp. Mam nadzieję, że ten wpis udowodnił Wam, że nie jest warto, a najlepsze efekty uzyskuje się dzięki zdrowemu odżywianiu i regularnym treningom.

Pozdrawiam serdecznie,

Juliya