Mam dla Was kolejną dawkę motywacji. Kilka dni temu ( jeszcze w starym roku ) dostałam niesamowitą metamorfozę od czytelniczki bloga. Dostałam zgodę na opublikowanie zdjęć wraz z wiadomością.

” Moja metamorfoza, może nie jakaś spektakularna, ale taki mój mały prywatny sukces, nie tylko zewnętrzny ale przede wszystkim wewnętrzny. Zacznijmy od tego, że gruba

byłam praktycznie przez całe życie. Nigdy mi to nie przeszkadzało, bo powtarzałam sobie, żę taka poprostu jestem. Nie przeszkadzało tylko teoretycznie, bo w praktyce byłam najbardziej zakompleksioną osobą na świecie.

W liceum bardziej zaczęłam zwracać uwagę na swój wygląd, tyle tylko, że z wiekiem moje koleżanki stawały się super laskami, a ja robiłam się coraz bardziej okrąglejsza, aż w końcu zaczęło mi to naprawdę przeszkadzać.

Na pierwszym zdjęciu ważę ok. 80 kg, jest to “najgrubszy moment mojego życia” 😀 Wszystko zaczęło się od chwili, gdy dookoła zrobiło się wielkie bum na Chodakowską. Koleżanki zaczeły ćwiczyć, w internecie było o tym głośno więc i ja zaczełam i można powiedzieć, że jestem jedną z tych, których życie zmieniła Ewka.

Oczywiście doszła dieta, przez pierwszy miesiąc jadłam praktycznie same warzywa i owoce, nie dość, że czułam się mega lekko, pomimo, że nadal byłam grubą świnką to trądzik zniknął z dnia na dzień, a był naprawde mocny!

Potem doszła Mel B, Chodakowska poszła w odstawkę, ponieważ moim zdaniem na dłuższą metę jest dla mnie strasznie nudna.

W okresie czerwiec-lipiec miałam ful wolnego czasu więc mega dużo jazdy na rowerze, potrafiłam jeździć sama przez całe dnie, ot tak bez celu. W sierpniu poszłam do pracy i nagle zabrakło czasu na wszystko, dieta i ćwiczenia poszły w odstawkę, ale ze względu na to, że do pracy dojeżdżałam rowerem (10 km w jedną stronę) i pracowałam po kilkanaście godzin dziennie

nie zaprzepaściłam tego co już osiągnęłam, a może i nawet chudłam dalej 🙂 We wrzesniu wielki powrót do szkoły i te wszystkie głosy “Boże Kaśka jak ty schudłaś, wyglądasz super”, strasznie mnie to cieszyło, mogłam słuchać i schłuchać. Niestety z czasem centymetry zaczeły iść w dół już znacznie wolniej niż na początku i zaczełam tracić motywację. No i zaczęły się napady obżarstwa, coraż częstsze wywoływanie wymiotów.

I tak było aż do teraz. Motywacja wraca. Znowu więcej ćwiczę i tak wyglądam teraz, ostatnie zdjęcie 61 kg ( po świętach 63 😀 ). Pomimo tego, że poddałam się te pare misięcy temu, upadłam na tyle, żę wywyoływanie wymiotów przez pewien okres rządziło moim życiem (nie róbcie tego nigdy, przekonałam się jak to uzależnia i zabraniam Wam! ) to i tak na tą chwile jestem dumna z siebie, może nie mam super sylwetki, ale nie jestem już zakompleksionym grubaskiem tylko pewną siebie dziewczyną.

I teraz chce znowu zacząć tak, jak zrobiłam to w maju, żeby osiągnąć figurę i przy okazji myślenie o sobie idealne 🙂 Nie wiem czy mi się uda, ale jestem dobrej myśli 😀 ”

Jak widzicie efekt jest naprawdę spektakularny. Należą się wielkie brawa autorce wiadomości. Jeżeli macie ochotę, to zostawcie dla tej Pani motywujący komentarz do którego zawsze będzie mogła wrócić.

Jeżeli jeszcze zastanawiasz się nad pokazaniem swojej metamorfozy, to nie zwlekaj! 🙂 Może je wysłać na [email protected] lub w wiadomości prywatnej FB.

Pozdrawiam,

Juliya