Pięć podejść do szpagatu, dziesiątki podejść do regularnych ćwiczeń, plany na poprawę znajomości języka obcego, czy nadrabianie wiadomości ze szkoły, które są mi właśnie potrzebne. To moje doświadczenia. Jaki był powód tego, że nie udało mi się nic z nich osiągnąć? Brak motywacji w pewnym momencie …

Czym jest owa motywacja? Najprościej pisząc, to coś dzięki czemu nam się chce. Co zrobić, żeby te dziwne uczucie pojawiło się? Każdy ma na siebie inny sposób. Na mnie najlepiej działa dążenie do marzenia. Gdy czegoś naprawdę pragniemy, to z całych sił się temu poświęcamy. Łatwiej jest nam, gdy ktoś nas wspiera, a najlepiej ćwiczy razem z nami, bo nawet w chwilach zwątpienia ta druga osoba podniesie nas na duchu. Jak to mówią – w “kupie” siła!

Jakie są często popełniane przez nas błędy?

Po pierwsze: chcemy za dużo na raz. Nie jesteśmy ludźmi renesansu i nie będziemy mistrzami we wszystkim. Jeżeli nabierzemy sobie na głowę wiele spraw jednocześnie to nie damy rady. Nie oszukujmy się. Nawet jeśli mamy jeden cel, ale wymagający od nas dużo, to nie myślmy, że od razu nam się uda.

Kolejny błąd, który nam towarzyszy –  „zacznę od jutra/poniedziałku/od pełnej godziny”. Ja mam z tym wielki problem. Jeśli już się czegoś podjęłam i przyszedł dzień, kiedy już nie dałam rady poćwiczyć lub po prostu byłam wykończona innymi sprawami , mówiłam sobie „dzisiaj odpuszczam, ale jutro na pewno poświęcę ten czas na rozciąganie”. I tak przyszedł kolejny dzień, a wymówka ta sama. Niestety ciągnęło się to zbyt długo i efekty, które mogłam zaobserwować po prostu popsułam i najzwyczajniej w świecie cofnęłam się. Muzycy są tutaj dobrym przykładem. Mają tak, że jeżeli nie ćwiczą przez tydzień, to ich gra może się cofnąć nawet o miesiąc. Chyba nikt nie lubi marnować swojej ciężkiej pracy, czasu i zaangażowania.

Co też nas zniechęca?

Gdy cel, który chcemy osiągnąć jest bardzo daleki, a my chcemy od razu być w czymś świetne. Niestety każdy potrzebuje określoną ilość czasu i pracy, aby dostrzec pożądane efekty. Nie polepsza sytuacji fakt, że znajoma osiągnęła taki sam cel po dwóch miesiącach, a ja ćwiczę trzy i jeszcze sporo mi brakuje. W takiej sytuacji pomyślmy czy na pewno włożyłyśmy w coś tyle serca i pracy czy nie. Jeśli tak to możemy być z siebie dumne! Na nas też przyjdzie czas, a znajomą potraktujmy jako wzór do jakiego dążymy.

Najważniejsze to się nie zniechęcać. Łatwo pisać – trudniej zrobić, wiem o tym, ale razem możemy więcej! Bo jeśli rozwijamy swoje pasje, osiągamy cele jesteśmy pewniejsze siebie, piękniejsze i co najważniejsze szczęśliwe!

Jakie są Wasze wymówki, które przeszkadzają w realizacji marzeń? Czekam na Wasze komentarze.