” Nazywam się Agnieszka mam 24 lata jestem od dwóch lat mamą małej Ani. Przed ciążą należałam raczej do szczupłych osób nie mających problemu z odchudzanie czy zbędnymi cm. Nigdy jednak nie miałam płaskiego brzucha.W sierpniu 2012 roku okazało się że jestem w ciąży. Podczas jej trwania tyłam mimo, że nie jadłam za dwóch , a dla dwóch.

24.04.2013 roku na porodówce wstawiłam się z waga 82,5 kg. Przytyłam 20 kilogramów. W trakcie ciąży okazało się że mam problemy z tarczycą i właśnie ta niedoczynność spowodowała efekt tycia.Po ciąży udało mi się zejść do wagi 72 kilo. Każdy mi mówił, że skoro karmisz schudniesz. Nic bardziej mylnego. Przez 4 miesiące, które karmiła nie schudłam ani kg.

We wrześniu 2013 roku w ciągu 4 tygodni spadłam z wagi 72 na 62. Wtedy wpadłam w nadczynność tarczycy i stąd ten spadek wagi w krótkim czasie. Postanowiłam, że zacznę ćwiczyć bo waga wagą ale centymetrów po ciąży zostało sporo. Niestety miałam złe myślenie i poddała się. Założyłam, że w miesiąc zrobię płaski brzuch i będę niczym top model. Oczywiście rzeczywistość brutalnie sprowadziła mnie na ziemię.

I tak leciały miesiące, a ja nic z tym nie zrobiłam. Pogodziłam się z faktem, że po ciąży nie da się dobrze wyglądać. W maju 2014 roku zaczęłam po raz kolejny ćwiczy. Wytrwałam dwa tygodnie po czym poszłam na kontrolę do endokrynologa. wtedy padła długo szukaną diagnoza: ” Ma Pani przeciwciała, leki do końca życia jest Pani chora na Gravesa Bassedowa i już nigdy nie będzie Pani tak wyglądać jak przed ciążą, bo wahania hormonów będzie wpływać na wzrost lub spadek wagi”.

Nie muszę mówić chyba że się załamałam, wpadłam w depresję. Zaczęłam dużo jeść. Uważałam, że skoro nie schudnę, to po co mam się głodzić. I tak codziennie: McDonald,pizza,Kfc. Potrafiłam zjeść pół reklamówki słodyczy przez cały dzień. Nauczyłam się ubierać tak żeby zatuszować chociaż w połowie swój fatalny wygląd.

We wrześniu 2014 roku moja przyjaciółka nie wytrzymała i znalazła mi innego lekarza.Trafiłam do świetnej endokrynolog, która dała mi iskierkę nadziei. Powiedział, że nie jestem emerytem, który już nic ze sobą zrobić nie może, ponieważ jest schorowany. Postanowiłam jeszcze raz spróbować ale oprócz wagi sięgnęłam również po cm. Mąż na naszą rocznicę kupił mi orbitreka i tak 10 października zaczęłam swoją walkę.

Postanowiłam jeść zdrowo, wywaliłam słodycze, cukier, cole i inne soki słodzone. Zamieniłam białe na brązowe, a tłuste smażone na duszone lub pieczone. Oprócz orbitreka przez cały październik ćwiczyłam Tiffany boczki.

10.11 pierwszy raz dokonałam pomiarów weszłam na wagę. Zobaczyłam kilogram więcej, zamiast 68 kilo z których startowałam było 69 Dobrze,że się zmierzyłam na początku,  mimo wzrostu wagi spadło ze mnie 22 cm! Podekscytowana dołożyłam 10 minut na pośladki z Mel b do boczków i orbitreka. I tak ćwiczyłam 6 dni w tyg po godzinie aż nastał grudzień i kolejne pomiary.Waga w końcu spadła z 69 na 66,5 i kolejne 15 cm.Więc za ciosem dorzuciłam Mel b brzuch.

Przyszły święta, jadłam to co wszyscy ale w małych ilościach, ćwiczyłam. 5.01 stycznia ruszyłam z akcją sportsmamy. Wykonałam nowe pomiary, waga spadła do 64 kilogramów i kolejne 15 centymetrów. Postanowiłam zmienić ćwiczenia i zrezygnowałam z Mel b i Tiffany na rzecz Ewki Chodakowskiej.I tak mieszałam: ekstra figurę,turbo spalanie,killer i orbitrek. Dobiłam do 2 h ćwiczeń dziennie.

W lutym już niestety efekty nie były takie spektakularne. Waga spadła o 1 kg i cm 11. Postanowiłam za namową  Tipsi spróbować Shauna i jego Focusa T25 ( dla zainteresowanych zostawiam link do opisu i playlisty z fazą I —> FOCUS T25 – klik )  Pot leciał strumieniami, ciężko ale mimowolnie wszystko, każdy trening kończyłam z uśmiechem na twarzy tak pozytywny z niego facet.

W marcu waga zeszła do 61,5 i stanęła, spadło kolejne 11 centymetrów.  Wtedy okazało się, że po prostu jem za mało i metabolizm się zamulił, organizm zaczął magazynować jedzenie, a co za tym idzie TYĆ.

Wyliczyłam że zjadam tylko 1300 kcal było to zdecydowanie za mało dla osoby tak aktywnej jak ja. Postanowiłam zwiększyć kalorie do 1800. Na początku oczywiście waga poszła w górę, szok dla organizmu ” skąd tyle jedzenia. a skoro jest odłożę, bo może znowu obetnie”.

Dzisiaj jest 01.04.2015 – moja waga to 60,6 kg z 68 z których startowałam. Wzrostu mam 172. Łącznie przez pół roku straciłam 91 centymetrów!!!:)

Chcę podzielić się z Wami swoją metamorfoza i dać nadzieję, że mimo ciąży, choroby można wyglądać tak jak chcemy i do czego dążymy. Ja walczę dalej, na ten moment jestem w połowie focusa fazy beta, kręcę hula hopem i ćwiczę co drugi dzień HIITy z fitness blenderem.

progressss

Moje wymiary na początku i teraz:

Pod biustem było 85 jest 75
Talia było 87 jest 69
Brzuch było 86 jest 72
Oponka było 95 jest 80
Biodra było 105 jest 89
Udo było 61 jest 55

Przesyłam kilka zdjęć swojej przemiany. Pozdrawiam Cię Tipsi i śledzę Twój fp na fb codziennie. Wrzuciłam zdjęcie też z przed ciąży i pod koniec.  Zdjęcie  w kozakach jest z kwietnia 2012 krótko przed ciążą. ”

received_m_mid_1421511034819_420197e37170376f58_0

Na wstępie jeszcze raz chciałam pogratulować autorce metamorfozy. Kochana wykonałaś kawał dobrej roboty. Mimo wielu kłód, jakie rzuciło Ci życie pod nogi NIE PODDAŁAŚ SIĘ! Udowodniłaś sobie i innym, że można osiągnąć sukces. Nie poddawaj się nigdy! Walcz dalej. Trzymam za Ciebie kciuki.

Jak Wam się podoba metamorfoza? Czy Was też wzruszyła ta historia? Jeżeli macie jakieś pytania do jej autorki, wiecie co robić. Myślę, że byłoby jej bardzo miło, gdybyście zostawiły dla niej kilka motywujących słów, które zmotywują ją w chwilach zwątpienia.Same wiecie jak ważne są motywujące słowa od osób, które też pracują nad swoją sylwetką.

Pozdrawiam serdecznie,

Juliya