O co ta wojna? Czyli Panie trenerki niech dyskutują, a my sobie wymodelujemy pośladki.Próbuję sobie przypomnieć jak to było jak chodziłam do szkoły na lekcje wf’u? Czy ja się wtedy zastanawiałam czy moje nauczycielki i nauczyciele mają odpowiednie przygotowanie i wykształcenie? No chyba się nad tym nie zastanawiałam. A czy myślałam wtedy czy pokazywane przez nich ćwiczenia są poprawnie wykonane, hmm? Chyba też nie. Raczej my, jako klasa, skupialiśmy się nad tym kiedy dostaniemy piłkę żeby pograć w dwa ognie, a w późniejszych latach w np.siatkówkę, a chłopcy w piłkę nożną. Tak, dzieci mają naturalną skłonność i potrzebę ruchu i aktywności fizycznej.

Co się dzieje zatem potem?

Potem część z nas zaprzestaje regularnej aktywności fizycznej, bo np. mieliśmy najgorszy w klasie wynik z biegu na 60 m, albo ocenę 2 z fikołka i… się zniechęciliśmy, a w dwa ognie też nam nie szło dobrze, nikt do nas nie chciał piłki rzucić, uniki nam słabo szły, a jak już przez przypadek ktoś do nas rzucił, to ze zdziwienia nie łapaliśmy 😂 . Znacie to? Nie? A ja znam. Byłam największą fajtłapą w podstawówce z wf’u.

Dlaczego? Miałam złych nauczycieli?

Nie! Nauczyciele jak wszędzie, problem tkwił w braku ćwiczeń. Większość moich rówieśników spędzało dzień na podwórku, przy trzepaku, grając w gumę, odbijając piłkę, biegając… a ja nie. I problem się nasilał. W końcu zrobiłam się gruba. Ważyłam 71 kg przy wzroście 163cm. Z tym wynikiem skończyłam podstawówkę (po 8-mej klasie) i rozpoczęłam naukę w liceum. Masakra, nie? Paradoksem było to, że poszłam do szkoły sportowej. Co prawda mieliśmy wśród wszystkich równoległych klas tylko jedną klasę o profilu sportowym, ale tak się mówiło, że Sienkiewicz (tak, słynne z piosenki T.Love IV L.O.) to szkoła sportowa.
I miałam wielkie szczęście, bo nie tylko mieliśmy tam wspaniałe warunki do uprawiania sportu; był basen, bieżnia, niewielka siłownia, hala i sala gimnastyczna oraz boisko ale trafiłam tam na najlepszych trenerów. I każdy uczeń mógł chodzić na zajęcia sportowe, organizowane w szkole po lekcjach, bez względu na to, jaki profil wybrał.
I zaczęło się… mówiłam już ile mam wzrostu? Tak, zakochana byłam w koszykówce 🙈🏀 Kiedy uświadomiłam sobie fakt, że to sport nie dla mnie? Nigdy! Przez dwa lata chodziłam na sekcję koszykówki, na basen i sekcję siatkówki, aż w końcu się “sprofilowałam” i zostałam przy siatkówce. Moje początki były bardzo trudne. Nie potrafiłam odbijać dołem, górą, serwować, nic! A do tego byłam gruba.

Powiem Wam… chciałam uciec z płaczem już na pierwszym treningu. I z resztą chyba by to nikogo nie zdziwiło. I wtedy się przekonałam jakie znaczenie ma DOBRY trener. Nie dano mi uciec. Nauczono mnie stopniowo wszystkiego. Chwalono mnie ze najmniejszy postęp. No i schudłam 8 kg. (Jak to zrobiłam? Trener powiedział mi: “musisz schudnąć 5 kg”. I już 😅) Po roku poszłam grać, poza zajęciami w szkole, również do klubu sportowego na sekcję siatkówki.

Teraz zastanawiam się co wtedy było takie ważne? Czy motywacja czy technika, której mnie nauczono czy to że wytrwałam i poszłam dalej tą drogą?

Bo tak na prawdę każdy, kto interesuje się fitnessem widzi i słyszy o co prowadzony jest spór w tej branży. Padają słuszne stwierdzenia: “to nie ilość lajków powoduje, że ktoś jest specjalistą w swojej dziedzinie”. No racja! Nie uwierzycie na pewno ale jak ja chodziłam do szkoły, to w tej szkole i w żadnej innej nie było Internetu! 😂

Czy trener który mnie nauczył wszystkiego, co było mi potrzebne by grać w siatkówkę w klubie był zawodowym siatkarzem? No nie był! Był zawodowym trenerem i absolwentem A.W.F.. Czy trener w klubie, który szkolił nas dalej, przygotowywał do meczów, ustalał taktykę był zawodowym trenerem? No nie był! Miał maturę i był zawodowym siatkarzem!

A Obaj nauczyli mnie wszystkiego i spowodowali, że nigdy się nie poddałam mimo braku warunków fizycznych i umiejętności na początku.

O co więc chodzi? I o co chodzi w tym sporze? Czy lepiej dawać przykład i samemu nienagannie wyglądać i technicznie poprawnie ćwiczyć czy posiadać wiedzę jak robić to teoretycznie i móc to komuś to dobrze wytłumaczyć, a przy okazji przestrzec przed wszystkimi możliwymi urazami i kontuzjami?

Moim zdaniem ani jedno ani drugie nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, żeby nas zatrzymać i nie pozwolić nam “uciec z płaczem”. Żeby nas pochwalić kiedy zrobimy postęp i skorygować nasze błędy. Bo to o nas tu chodzi, a nie o najwspanialszych trenerów, bo żaden trener nie może niestety zagrać za nas meczu. A w naszym przypadku “mecz” to nasze codzienne zmagania o zgrabną sylwetkę i zdrowie, postępy i wytrwanie. Czego z serca Wam życzę Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy Tips For Women Blog. Dziękuję również z serca moim trenerom, którzy we mnie wierzyli i zapraszam do ćwiczeń, bo ten spór się prędko nie skończy, a my go możemy wykorzystać na modelowanie naszej sylwetki.

Co z tą Polską trenerką?

Ta idealna trenerka nie istnieje! Prawda jest taka, że idealny trener dla każdego z nas jest pojęciem względnym.  Ty potrzebujesz mega kopa w pupę, a Twojej koleżance wystarczy motywacja w postaci miłych słów. Nieważny jest to ile trener ma dyplomów. Ważne jest to czy kogoś motywuje, wspiera i prowadzi przez drogę pełną wyzwań, sukcesów i porażek

Po ćwiczeniach zapraszam do dyskusji, która mam nadzieję będzie bardzo gorąca i na pewno ciekawa: Pani Bojarska i Chodakowska mogą prowadzić swój spór, a my sobie poćwiczymy. Jak skończą, to my będziemy mega zgrabne. Ale napiszcie nam – która Waszym zdaniem jest lepszą trenerką?

Zapraszam Was serdecznie na moje konto na Instagramie:  Znajdziecie tam wiele zdjęć z ćwiczeń nie tylko pilatesu, lub/i na mojego początkującego fanpage na Facebook:  

Pozdrawiam serdecznie,

Martha Pilates Trainer