Dziewczyny, pod ostatnim wpisem o kobiecie, która całą ciążę była aktywna, miała wspaniałą sylwetkę, pojawiło się kilka komentarzy, że jest to między innymi nieodpowiedzialne. Chciałabym pokazać Wam jedną z Was! Mam nadzieję, że ta historia udowodni Wam, że jeżeli MOŻNA trenować w ciąży, ruszać się, to trzeba z tego skorzystać! Oczywiście za zgodą lekarza. Poznajcie tą przepiękną kobietę z sylwetką na która ciężko pracowała.

“Moja historia ze sportem zaczęła się wiele lat temu – przez akrobatykę sportową, balet i występy na scenie w bydgoskiej Operze Nova przez siłownię w okresie studiów aż do teraz. Miałam kilka lat przerwy, z lenistwa, z braku czasu- sama nie wiem. Po kilku latach pracy biurowej zauważyłam że moje ciało nie jest takie jak kiedyś, a przecież jestem młodą dziewczyną!

Do pracy nad sobą zmobilizowała mnie koleżanka, która powiedziała, że z Ewą Ch. można ćwiczyć w domu. Myślę sobie: nie muszę płacić, dojeżdżać na czas do klubu, czemu nie? Rozpoczęłam swoją przygodę z treningami Ewy, szybko znalazłam Twoje Fazy i wyzwania, które wdrożyłam w życie. Założenie było jedno- nie ważyć się, a mierzyć. I tak mój mąż, fizjoterapeuta, pod okiem którego później zaczełam ćwiczyć także z obciążeniem, po każdym miesiącu mierzył mnie – w pupie, udach, łydce, pasie itp. Zauważyłam zmiany.. bardzo szybko bo po miesiacu czy dwóch zeszła ze mnie cała zalegająca woda, zniknął cellulit. Wkręciłam się w treningi 4-6 razy w tyg. Wykonywałam także brazil butt lift, p90x classic, Focus T25 i wiele wiele innych, jednak prawdziwa rewolucja przyszła we wrześniu ubiegłego roku, kiedy zaszłam w upragnioną i naprawdę długo wyczekiwaną ciążę 🙂

Mój lekarz wiedział, że ćwiczę, dlatego podczas każdej wizyty konsultowałam z nim co mogę, jak mogę i czy w ogóle mogę! Zaczęłam z wagą 54 kg, na porodówkę jechalam z wagą 59,5 kg – wiem  to tylko z karty ciąży, bo w domu się nie ważę, nie mam potrzeby. Kilogramy to tylko kilogramy, nie świadczą o niczym, jednak sama jestem w dużym szoku, że nie trzeba wiele przytyć. Od początku podeszłam do swojej ciąży nieco inaczej, bardzo indywidualnie – nie słuchałam rad ‘dobrych ciotek’, nie czytałam w internecie, nie radziłam się na forach (jedynie udzielałam się w pewnych kwestiach), po prostu wyszłam z założenia, że będę słuchać siebie.

IMG_20160810_214503

Pierwszy trymestr minął szybko, aczkolwiek treningi były delikatne ze względu na niewykształcone jeszcze łożysko – musiałam uważać. Pilates, Skalpel Ewy (bez ćwiczeń na brzuch), orbitrek (mam w domu, korzystałam do 7 miesiąca max. 5km), programy z Rebeccą Louise. Drugi trymestr był WSPANIAŁY – brzuszek dopiero zaczął rosnąć, ja miałam w sobie dużo energii. Fizycznie wszystko było ok, dlatego wróciłam do obciążenia – z 20 kg na 2x 3kg – przysiady, wykroki, treningi z Brittany Bendal, delikatniejsze programy Ewy. Głównie koncentrowałam się na ćwiczeniach na nogi, pośladki oraz kręgosłup. W trzecim trymestrze musiałam nieco zwolnić, dlatego odpuściłam orbitrek i obciążenie poświęcając się pilatesowi oraz jodze 🙂

Moim marzeniem, NIE CELEM, było ukończyć 150 treningów w ciąży, jednak moja córcia Marcelinka zaskoczyła nas pojawiając się w 38 tygodniu ciązy. Swoją ciążową treningową przygodę skończyłam na 147 treningu o czym poinformowałam moich obserwatorów na ie. Dwa dni później siłami natury, w trybie EKSPRESOWYM urodziłam malutką (3120 g). Do treningów powróciłam  szybko, bo już pod koniec 4 tyg. (okres połogu), a do obciążenia dopiero po zgodzie lekarza, czyli mniej wiecej 7-8 tydzien po porodzie.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaznaczyła, że ćwiczenia magii nie sprawią… najważniejsze jIMG_20160818_141302est zdrowe odzywianie, regularne posiłki i to będę zawsze podkreślać. Mój ze zdjęciami z okresu ciąży a także przygotowywanymi posiłkami miał być swoistym pamiętnikiem i inspiracją dla mnie, jednak stał się skarbnicą wiedzy dla kilkunastu już tysięcy osób, co do dziś stanowi swego rodzaju SZOK!!!

Poznałam masę wspaniałych ludzi, którzy mają podobne zainteresowania i pasje. Przekonałam się także, że istnieje masa aktywnych mam. W ciąży straszono mnie, że nie wolno ćwiczyć, z kolei pod koniec ciąży, że mam się wyspać, bo macierzyństwo da mi w kość szczególnie w nocy… Nic z tych rzeczy nie sprawdziło się. Cieszę się, że byłam sobą i słuchałam siebie. Mamy wspaniałą, zdrową córeczkę, a ja po porodzie nie muszę martwić się zbędnymi kilogramami tylko cieszyć się wspólnie spędzonym czasem z rodziną. Każdej przyszłej mamie życzę tego samego! Pozdrawiam, Natalia

IMG_20160809_130032

PS. nie wierzę w geny, predyspozycje, siły wyższe czy niezwykłe moce:) naprawdę wystarczy wstać z kanapy rozłożyć matę lub ręcznik i działać, ale regularnie! Metamorfozy
pokazywane w internecie – czy i Tipsi czy u Ewy Chodakowskiej same mówią za siebie.”

Dziewczyny! Ja jestem pod wrażeniem determinacji, braku wymówek! 🙂 Pamiętajcie o tym, że nie jesteście jedynymi osobami, które mają napięty (dotyczy to również mojej osoby, bo teraz jakoś ciężko o motywację). Jeżeli macie jakieś pytania do naszej cudownej fit mamy, zostawcie je w komentarzach.

Instagram naszej bohaterki:  <—- ZACHĘCAM DO OBSERWOWANIA!

Ten post nie ma na celu pokazanie Wam, że tak trzeba w ciąży wyglądać. Ma na celu udowodnić Wam, że jeżeli NIE MA przeciwwskazań, trenowało się wcześniej, korzystajcie z aktywności! Dlatego tak ważne jest trenowanie przed zajściem w ciążę! 🙂

Pozdrawiam,

Juliya