Bardzo długo zwlekałam z tym wpisem. Nie będę ściemniała, po prostu nie miałam tyle czasu, a od razu wiedziałam, że nie będzie on wcale tak łatwy do napisania, jakby się wydawało. Tak naprawdę wszystko to, co dotyczy nas, bardzo ciężko jest opisać. Nadszedł ten dzień, w którym odważyłam się na ten krok.

Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć moją sylwetkę przed ciążą i w trakcie. Ostatnie zdjęcie zostało zrobione 6 dni przed porodem. Taki miałam brzuszek do końca. 

Lenę urodziłam dokładnie 22 stycznia bieżącego roku. Dzisiaj minął 4 miesiąc. W ciąży przytyłam niecałe 10 kilogramów. Małą ważyła 2800 gramów i mierzyła 53 centymetry. Nasze 53 centymetry wielkiego szczęścia!

Poród w moim wypadku nie był tak straszny jak wiele osób go opisuje. Najwidoczniej w tym wypadku miałam szczęście. Urodziłam Lenę siłami natury w ciągu 3,5 godzin. Niestety nie obeszło się bez cięcia i wielu szwów. Moja sylwetka 4 tygodnie po porodzie nie wyglądała źle.

DSC_0572

Przez pierwsze 8 tygodni w ogóle nie ćwiczyłam. Cały czas czułam ciągnący ból. Z każdym późniejszym dniem było coraz lepiej. Zaczęłam powoli wracać do treningów. Niestety nieregularnie. Naprawdę ciężko jest mi się teraz zmotywować! Teraz ja potrzebuję od Was kopa! Dlatego wpadłam na pomysł nowego cyklu wpisów. Co powiecie na to, żeby od połowy czerwca na blogu w każdą niedzielę pojawiał się wpis podsumowujące moje tygodniowe zmagania się z powrotem do formy? Byłaby to dla Was również dawka motywacji? Oczywiście byłby one pełen zdjęć, a może nawet filmiku podsumowującego.

Przyznaję się, że moja kondycja jest żenująca i nawet taki zwykły trening z Mel B sprawia, że nie mam siły się ruszyć. Muszę to zmienić!

images

Jak bardzo zmieniła się moja sylwetka?

Przede wszystkim straciłam pośladki! Pośladki, na które ciężko pracowałam. Całą ciąże miałam zakaz ćwiczeń i jak najwięcej leżenia. Wiecie czym to się skończyło? Tak zwanym płaskodupiem. Mój brzuch na szczęście nie posiada żadnych rozstępów, o pielęgnacji w ciąży, którą stosowałam, przeczytacie tutaj ===> . Tak jak przed chwilą wspominałam, nie ma on rozstępów, ale nie ma też mięśni! Jestem pewna, że nawet przy użyciu mikroskopu nie znaleźlibyśmy ich. Mój brzuch jest strasznie słaby. Piersi też nie są takie jak kiedyś. Na pewno straciły na jędrności, i nad ich ujędrnieniem również muszę popracować. Tutaj idealnie sprawdzą się ćwiczenia klatki piersiowej, różnego rodzaju pompki, superman itp. Nogi też nie są taki jak kiedyś! To prawda, są szczupłe! Moim zdaniem za bardzo! Kiedy mała bardzo chorowała, a tak było przez pierwsze 2 miesiące, przyznaję się, że nie miałam czasu na jedzenie, a nawet apetytu. Zaczęłam wtedy spadać drastycznie z wagi, czego bardzo nie chciałam.

Na szczęście już wszystko wraca do normy! Lena jest zdrowa! Rośnie jak na drożdżach. Jest strasznie żywym dzieckiem i daje popalić rodzicom. Jej uśmiech motywuje mnie do tego, żeby moja figura nabrała takich kształtów, jakie miałam wcześniej. Wiem, że z Wasza pomocą,, dawką motywacji od Was, będzie mi zdecydowanie łatwiej.

Zdjęcie zrobione 22.05.2016 – 4 miesiące po porodzie

DSC_0640

Może wiele z Was pomyśli sobie, że krotka droga przede mną. W końcu nie chcę drastycznych zmian. Mimo wszystko wiem, że będzie to bardzo kręta, ciężka trasa! Wyrobienie mięśni “na nowo”, wyrzeźbienie brzucha na pewno zajmie mi sporo czasu, ale chcę tego! Chcę wrócić do formy, zdrowego odżywiania! Chcę być pełną energii mamą, a nie taką, którą męczy wejście po schodach (tak teraz własnie u mnie jest).

Czy żałuję, że moja sylwetka po porodzi jest inna niż przed?

Oczywiście, że nie! Byłam na nie przygotowana i w życiu nie cofnęłabym czasu! Figurę zawsze można poprawić, a mieć przy sobie takiego małego Skarba, niekoniecznie!

Po co jest ten cały wpis?

Chciałam Wam pokazać, że warto być przed ciąża aktywną fizycznie. Jeżeli w ciąży można, również polecam. Niestety mi to drugie nie było dane. Dziewczyny zobaczcie, każda z nas ma w sobie coś, co chce zmienić! Nie my ludzi idealnych, pamiętajcie! 🙂

Dajcie znać czy podoba Wam się pomysł z nowym cyklem wpisów. Koniecznie napiszcie jeżeli już macie dzieci, jak wyglądała Wasza droga powrotna po formę, a Wy przyszłe mamy nie zrażajcie się! To tylko sylwetka!  Kilkadziesiąt tygodni pracy i wszystko wróci do normy, zobaczycie! 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie,

Juliya