Witam was moje kochane:)
Spotkałam się z bardzo dużym odzewem na temat mojego postu dotyczącego chorej tarczycy-więc tak jak obiecałam, przygotowałam go dla Was.

Zacznijmy od początku…:)
Jako dziecko w wieku 3-7 lat w okresie przedszkolnym,byłam strasznie chudym i drobnym dzieckiem (nie wiedzieć czemu wtedy) rodziców jakoś nigdy to bardziej nie martwiło, ponieważ mama zdrowo nas odżywiała,jadłam tyle ile było trzeba. Ponieważ moja mama jest bardzo szczupłą kobietą, rodzice wywnioskowali, że posturę ciała odziedziczę po niej.
Początki szkoły podstawowej minimalna niedowaga (mimo prawidłowego odżywiania)/ Do czasu 3 klasy (9 lat) przybrałam na wadze może około 5-8 kg, więc waga była jak najbardziej w normie. Rodzice bardzo się cieszyli, że nie wyglądam już jak szkieletor. Klasa 5-6 (11-12 lat) moja waga spadła o około 8-9 kg (niewiele urosłam ale jednak urosłam co było widoczne i odczuwalne) więc byłam bardzo chudziutka.
Rodzice myśleli, że to wina hormonów i dojrzewania, ponieważ w tym czasie zaczęłam miesiączkować.

W czasie rozpoczęcia kolejnego etapu nauki, gimnazjum, zaczęłam nabierać apetytu i więcej jeść. Zauważyłam również, że zaczęłam bardzo dużo spać w ciągu dnia i cały czas czułam się zmęczona. W ciągu dwóch lat przytyłam około 15-18 kg, a urosłam może z 6 cm. Dla dojrzewającej dziewczyny to był koszmar i nic więcej. Byłam po prostu załamana , potrafiłam leżeć i płakać całymi dniami w domu, zamykałam się w sobie i nie chciałam z nikim rozmawiać, myślałam tylko o pięknej figurze, nic więcej się dla mnie nie liczyło (tak zaczął się początek mojej depresji). Może nie przyjęłabym tego tak do siebie, gdyby nie przykre komentarze ze strony rówieśników: “pulpeciku nasz, baleroniku w opakowaniu itd.”. Podobnoo te uwagi nigdy nie miały być niemiłe, wręcz odwrotnie. Przecież prawili mi je moi “przyjaciele” i koledzy, a jednak bardzo mnie bolały. Postanowiłam,że zacznę się odchudzać,ale o tym zaraz.

Muszę dodać tylko, że całe życie byłam aktywnym dzieckiem.Dokładnie 4 lata trenowałam hip-hop,2 lata dancehall,7 lat grałam w siatkówkę w drużynach szkolnych. Dodatkowo ciągle jeździłam na basen i grałam z chłopakami w piłkę. Także aktywności fizyczna była mi znana od najmłodszych lat.

Wracając do odchudzania … Zaczęłam jeść regularnie-odstawiłam wszystko, co smażone, ziemniaki, makarony, słodycze, gazowane napoje, słone przekąski. Dosłownie wszystko, co składało się z mąki itd. Minął miesiąc, później kolejnym a ja może schudłam z 3 kg przy ciężkich treningach i małej ilości kalorii. Poszłam do pielęgniarki szkolnej, którą bardzo lubiłam i często rozmawiałyśmy. Postanowiłam opowiedzieć jej o tym jak bardzo staram się schudnąć, co wyeliminowałam z diety i że praktycznie nie ma rezultatów. Podpowiedziała mi, żebym umówiła się do lekarza ogólnego i poprosiła o skierowanie na badania związane z niedoczynnością tarczycy.

Poprosiłam mamę o umówienie wizyty (byłam jeszcze niepełnoletnia) i razem wybrałyśmy się do lekarza. Jednak moja”ukochana” Pani doktor stwierdziła, że te badania są mi niepotrzebne, że to wina dojrzewania itp itd. Z racji tego,że jestem bardzo upartą osobą postanowiłam walczyć o swoje i zażądałam od niej skierowania, stwierdziłam że ta Pani nie ma rentgena w oczach i nie może na oko zadecydować czy mam problemy z tarczycą.

Skierowanie dostałam, badania zrobione, niecierpliwie czekałam na wyniki.
Ułożyło się tak, że w dzień w którym miałam odebrać wyniki moja mama która jest moją podporą była za granicą. Z racji tego że byłam bardzo rezolutnym dzieckiem postanowiłam odebrać je sama. Wybrałam się z kolegami do lekarza,weszłam do Pani doktor (która nie miała prawa w ten sposób postąpić z 13 letnią dziewczyną, a jednak postąpiła). Rozmowa wyglądała następująco “No Natalko, najwidoczniej się myliłam. Musisz umówić się do endokrynologa, Twoje THS jest bardzo podwyższone. Niedoczynność tarczycy murowana.” Byłam w ogromnym szoku,nawet nie zdążyłam o nic zapytać, a doktor dobiła mnie na końcu takimi słowami “Wydaje mi się,że będziesz bezpłodna z racji tych nieregularnych miesiączek, dodatkowo grupa krwi 0 i ta niedoczynność, bardzo mi przykro.” Nie zdążyłam nic powiedzieć tylko wyrwałam jej wyniki i uciekłam stamtąd, byłam w tak ogromnym szoku, że nie myślałam nawet o płaczu. Wróciłam do domu i dopiero emocje dały upust, zaczęłam płakać jak dziecko i zadzwoniłam do mamy.

Mama bardzo się przejęła, zapewniała mnie że pójdziemy do najlepszego endokrynologa w mieście, że zacznę brać tabletki schudnę i wszystko się ułoży.
Zrobiłyśmy szereg dodatkowych badań i odbyłam wizytę u lekarza endokrynologa. Cudowna Pani która obchodziła/do tej pory obchodzi się ze mną jak z kwiatkiem (wizyta co pół roku z kalendarzem w ręku). Jak się okazało nadczynność tarczycy przeskoczyła mi w niedoczynność tarczycy i może mi tak skakać dopóki jej nie wyleczę całkowicie.

Przesympatyczna i dobra kobieta przepisała mi tabletki Euthyrox 25mg i zaleciła na początek brać 1 dziennie. Po około miesiącu/dwóch zaczęłam dostrzegać poprawę w samopoczuciu i odczułam większy zastrzyk energii. Odchudzanie w dalszym ciągu mi towarzyszyło. Nie zwracałam uwagi na czas,ale któregoś dnia wybrałam się do pielęgniarki w jakim byłam szoku jak na wadze -6 kg czyli już łącznie -9 kg-istna radość. Kiedy zobaczyłam efekty, postanowiłam jeszcze bardziej przyłożyć się. Do tego (i tu się zaczyna mój koszmar) zmniejszyłam swoją kaloryczność o połowę (połowę połowy która już wcześniej zmniejszyłam) i 2x więcej treningów i ćwiczeń. W ciągu 4 miesięcy – 10kg (waga 41 kg przy wzroście 157 cm). Brak energii, podkrążone oczy, blada cera, wypadające włosy, mimo wszystko uwielbiałam oglądać swoją sylwetkę w lustrze.

1

W głębi duszy myślałam, że da mi to poczucie szczęścia i zazdrość rówieśniczek, że dałam radę. Następne miesiące, dalej ta sama mantra, udało mi się schudnąć jeszcze tylko 2 kg(39 kg). Samopoczucie względem sylwetki cudowne, względem wszystkiego innego okropne. Miałam coraz mniej koleżanek, coraz bardziej zamykałam się w sobie, coraz więcej płakałam i użalałam się nad sobą. Rodzice mnie nie poznawali, siedzieli i pilnowali tego czy cokolwiek jem. Wiem, że był to dla nich koszmar. Dodatkowo zanikła mi miesiączka, zaczęły się ostre i bolesne wymioty.

Postanowiłam coś z tym zrobić, nie dla siebie a dla rodziców, których było mi bardzo szkoda. Postanowiłam zacząć zdrowo, przepisowo i regularnie jeść oraz zmniejszyć nacisk treningów i postawić na regenerację organizmu.

4

W istocie przytyłam do 44 kg(trzymam tą wagę od półtorej roku) jem regularnie i zdrowo, chociaż czasami mam problem żeby przełamać się i mam ochotę kolejny posiłek odpuścić (boje się przytyć po prostu). Każdego dnia walczę z tym i jest coraz lepiej. Jaki z tego wniosek? Znajomi potrafią bardzo dużo namieszać w Twoim życiu (tak było w moim przypadku) przez kompleksy i pogoń za pięknym ciałem.

Zrozumiałam, że piękne ciało jest bardzo ważne ale zdrowie najważniejsze. Tak naprawdę jedno z drugim powinno iść w parze. Przestroga dla was dziewczyny, nie dajcie nigdy nikomu wmówić sobie, że jesteście nic nie warte, za grube, za brzydkie, za mało atrakcyjne, za niskie, za wysokie, za inteligentne, za głupie…i mogłabym wymieniać tak w nieskończoność. Każdy człowiek jest inny i to jest tak na prawdę piękne w tym całym zakręconym świecie 🙂 Gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, to czy świat nie byłby nudny?
Bądźcie sobą to najważniejsze 🙂

6

Moje objawy choroby:
-nadmierna senność
-przyrost wagi
-obniżenie nastroju i myśli depresyjne
-zaburzenia miesiączkowania
-łamliwość i wypadanie włosów
-osłabiona zdolność koncentracji
-stałe odczuwanie zimna (nawet w upalne dni)
-ciągłe zmęczenie
-duszność wysiłkowa

Mam nadzieję,że każda z was znajdzie w tym wpisie coś dla siebie. Coś co ją poruszy, zezłości, przestrzeże przed czymś, da nadzieję.

Pozdrawiam was ciepło. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania do mnie, zostawcie je w komentarzach. Ja nadal walczę! Trzymajcie za mnie kciuki! 🙂
Natalia

PS: Niestety nie mam zdjęć z okresu kiedy byłam okrąglejsza, ponieważ z uwagi na moją depresję i dobijanie się wszystkie zdjęcia pocięłam nożyczkami, a z laptopa usunęłam.