Wygodne obuwie sportowe jest niezbędne podczas prowadzenia aktywnego trybu życia. Zastanawiałyście się kiedyś czy można jeszcze bardziej zwiększyć komfort jego użytkowania? Marka Scholl postanowiła podjąć takie wyzwanie i stworzyła specjalne wkładki do butów. Zobaczcie same jak wyglądają i poznajcie moją opinię na ich temat.

Wkładki Scholl GelActiv™ zostały stworzone z myślą o takich osobach jak my. Producentowi zależało na tym, żeby skutecznie amortyzowały wstrząsy , zmniejszały ucisk podczas wykonywania rożnego rodzaju treningów np. biegania. Zaprojektowano je tak, żeby wspierały podbicie stopy, dzięki czemu zapewniały dodatkową amortyzację. Posiadają również odpowiednie rozłożenie siły nacisku.

Wkładki Scholl GelActiv™  dostępne są w rozmiarze 38-42. Bez problemu można je dociąć do odpowiedniego rozmiaru. Wystarczy tylko przyłożyć wkładkę z obuwia do którego chcemy wsadzić wkładki. W tym przypadku będzie to obuwie sportowe bądź trampki. Odrysowujemy starą wkładkę, wycinamy na Scholl GelActiv™   i wkładamy ją na miejsce starych  wkładek do butów.

DSC_0169

Na pewno zastanawiacie się czy takie wkładki naprawdę potrafią zmienić komfort naszych ćwiczeń?

Miałam okazję przetestować je w butach przeznaczonych na siłownię oraz trampkach codziennego użytku. Podczas ćwiczeń byłam naprawdę mile zaskoczona. Bardzo często potrafię „ przesadzić” na siłowni, a później moje stawy cierpią. Wkładki Scholl GelActiv™ na pewno gwarantują dodatkową amortyzację. Powiedziałabym nawet, że stopa dzięki nim odpoczywa. Częstym problemem w butach sportowych jest to, że wkładki w bardzo szybki sposób nabierają nieprzyjemnego zapachu i nadają się tylko do wyrzucenia. Z tymi wkładkami nie ma takiego problemu. Jak same widzicie na zdjęciach dzięki porządnej powierzchni dolnej bez problemu możemy przetrzeć mokrą ścierką i pozostawić do wyschnięcia.

DSC_0170

Bardzo dużo spaceruję. Mimo tego, że trampki są jednym z moich ulubionych rodzajów obuwia, niestety nie należą one do najwygodniejszych. Nogi w nich bardzo szybko się męczą. Zwłaszcza jeżeli chodzimy po twardej nawierzchni. Po prostu brakuje im odpowiedniej amortyzacji. Po włożeniu wkładek  Scholl GelActiv™  do moich conversów byłam w szoku. Nie sądziłam, że trampki mogą być takie wygodne. Bardzo mięciutka wkładka, idealna amortyzacja. Czego chcieć więcej, prawda?:) W ofercie firmy możemy również spotkać wkładki Scholl GelActiv™ do codziennego obuwia. Na pewno je przetestuję. Może dzięki nim moje niewygodne buty, leżące w kartonie na nowo ujrzą światło dzienne.

Więcej informacji na temat tych niesamowitych wkładek znajdziecie na —>  .

UWAGA KONKURS!!!

Firma Scholl przygotowała dla Was 3 zestawy wkładek Scholl GelActiv™. W każdym zestawie znajdzie się damska jak i również męska para. Dzięki temu będziecie mogły podzielić się nimi ze swoją drugą połówką. 

Aby wziąć udział w rozdaniu wystarczy w komentarzu opisać swoją historię, której bohaterem będą najmniej wygodne buty jakie w życiu kupiłyście. Z wszystkich komentarzy wybiorę 3 najbardziej kreatywne, a ich autorzy otrzymają zestaw wkładek Scholl.

Konkurs trwa do 07.04.2015. Wygrane komentarze zostaną opublikowane pod tym postem 08.04.2015. Zwycięzcy mają czas do 11.04 żeby przesłać na maila [email protected] swoje dane do wysyłki. Po tym czasie zostaną wyłonieni kolejni zwycięzcy.

Życzę Wam wszystkim powodzenia.

Ps: Komentarze, które będziecie dodawać będę niewidoczne dla innych do zakończenia konkursu. Chciałabym uniknąć wzorowania się na czyiś odpowiedziach.

Nagrodzone odpowiedzi

“Zawsze lubiłam kupować rzeczy używane. Mając dość dobre zdolności manualne często szłam z nich swoje, udoskonalone pod moją inwencję. Trzy lata temu szykowałam się na wesele kuzynki, oczywiście uznałam że kupowanie nowych rzeczy odpada oraz że znajdę jakiś super ciuch na allegro. No i znalazłam cudowną rozkloszowaną sukienkę oraz avangardowe sandałki z długą szpilką wszystko w czarno-beżowej kolorystyce. Długo zwlekałam a do tego dnia zostało kilka dni, na szczęście paczki przyszły dwa dni później i został czas na szybkie pranie i suszenie. Po fryzjerze- uczesana i wymalowana na bóstwo wracam do domu, i już zamawiam taksówkę, było chłodno wiec jeszcze zarzucilam na siebie satynowy płaszczyk z Zary. Wychodzę z taksówki i przeszłam może 3 metry w cudownych butach, jedna wielka niespodzianka-szpila w każdym z butów rusza się i wygina w każdą strone. Pięknie – pomyslałam – Nawet nie wzięłam ze sobą żadnych balerinek. Przekonana oczywiście o umiejętnościach chodzenia w takich butach. Piekło dopiero się zaczęło, chodzę w okół ludzi jak pokraka, wszyscy sie pytają czy coś mi się stało. Nie wiem czemu ale postanowiłam wykręcić się bólem w kolanie. Panna młoda również załamana ponieważ na weselu pełniłam dość znaczącą funkcję. Ból odcisków był niczym w porównaniu z niezgrabnym, nieumiejętnym krokiem i spojrzeniami innych kobiet. W końcu stało się i dostałam za swoje. Na sali znajdywały się trzy nie wysokie lecz długie schodki bardzo blisko stołu bufetowego. Jak to los musiał sprawić szpilka wygieła się w jakąś stronę ja bezwładnie zaczęłam spadać na te głupie schodki,zdążyłam przytrzymać się odrobinę za obrus stołu z którego pokaźnie jedzenie zaczęło spadać ku zdziwieniu gości, brudząc garnitur przystojniaka któremu dopiero co się przylądałam. Jak można dalej wydedukować Panna Młoda musiała zająć się wzywaniem karetki do mojej złamanej o schodek nogi. Koszmar! Już nigdy więcej nie kupię używanych obcasów a moja rodzina i znajomi nigdy mi tego nie zapomną. Jedynym em sytuacji jest to że przystojniak z bufetu od niedawna jest moim narzeczonym. – Olga”

” Męczyłam się??!! O tak! Zdecydowanie! Ale tak to już jest jak się ląduje w sylwestrową noc na balu gdzieś pośrodku Kaszub, 90 km od domu w dwóch lewych butach.
Dzień przed sylwestrem zawszę buszuję razem z siostrą po sklepach, by upolować jakąś kreację. Kto jak kto, ale siostra prawdę o wyglądzie w danej sukience zawsze powie. Tego dnia zwabiła nas również wystrzałowa oferta sklepu z obuwiem. Po kilku kwadransach wypełzłyśmy ze sklepu z torbami i jedną parą taki samych butów. Odpowiednio w 37 oraz 36 rozmiarze. W tamtym momencie nic nie wskazywało nadciągającego kataklizmu…..
W ostatni dzień roku o pranku mieli przyjechać po mnie znajomi, oczywiście okazało się że pojawili się o jakieś 2h wcześniej niż się umawialiśmy no i upchanie torby oraz wybór ostatecznej kreacji musiał się odbyć znacznie szybciej i gwałtowniej niż planowałam
Ironia losu i temat przewodni wieczornej imprezy towarzyszył nam od samego początku pobytu w ośrodku…. Brak wody, nieogrzane pokoje, kłopoty z prądem, cały urok PRL-u… Kiedy wydawało się, że już wszystkie kłopoty są za nami i ja jako ostatnia miałam już wskoczyć w buciki i biec do sali, okazało się że coś z butami jest nie tak… Czubki profilowane w tą samą stronę, a jeden jakby większy od drugiego… po kilku przymiarkach każdego z butów na każdą nogę, nagle mnie olśniło że ów nieszczęsne 2 pary tych samych butów zakupionych dzień wcześniej stały obok siebie na półce i że…… tak…. przypadkiem zgarnęłam jeden lewy swój 36 oraz jeden lewy siostry 37. Niestety butów na zmianę brak, a wszystkie dziewczyny mogły się pochwalić rozmiarami zaczynającymi się od 37 w górę… Wiele nie rozpaczając, wykazując się zaradnością napchałam waty do większego buta, założyłam go na swą prawą nogę i po kilku obejściach po pokoju cedząc przekleństwa przez zaciśnięte ze złości zęby ruszyłam dziarsko w kierunku sali. W ów zestawieniu wytrzymałam do 23, nie wzbudzając najmniejszych podejrzeń. Jednak kiedy po kolejnym drinku opowiedziałam o swym wyczynie koleżance moja historia obiegła salę z prędkością światła i każdy kto nie mógł w to uwierzyć chciał koniecznie zobaczyć to na własne oczy. W sumie całe zajście miało więcej dobrych niż złych skutków, więc nawet miło je wspominam. Od tamtej pory zawsze zanim spakuje buty sprawdzam je dwa razy – Aneta”

” Historia krótka i niejednej z nas znana. Mój mężczyzna zabrał mnie na romantyczny spacer w dzień walentynek. Z okazji braku śniegu oczywiście trzeba było dobrać do sukienki śliczne szpileczki, niestety śliczne ale niewygodne. Na moje nieszczęście spacer zaczęliśmy od parkingu którego kostka brukowa była bardzo nierówna, potem duża liczba schodów prowadzących do parku a na koniec spacer po żwirowej ścieżce która dodatkowo opadała w dół. Nogi po 10 min spaceru były wyczerpane. Bolały mnie łydki a stopy wołały na ratunek. Jakby tego było mało postanowiliśmy zawiesić kłódkę na moście. Niestety między deskami mostku było dużo przestrzeni, było ciemno a nogi były bardzo bezwładne. Obcas osunął się między deski i usłyszeliśmy ciche chlupnięcie. Zorientowałam się, że pierwszym co wrzuciłam do wody nie były klucze od zamkniętej kłódki na poręczy mostku ale mój obcas ;( Nie warto było płakać nad rozlanym mlekiem, więc mój ukochany romantycznie połamał mi obcas w drugim bucie
Zostało tylko wrócić do domu, rozmasować obolałe nogi i zjeść kolację. A od teraz preferuje botki, koturny.. wszystko lepsze od 15 cm szpilki – Marlena”

UWAGA!!!

Ze względu na to, że Pani Marlena nie zgłosiła się w terminie, wyłoniony został kolejny zwycięzca. Proszę o przesłanie swoich danych do 13.04.2015 do godziny 23:59.

“Najbardziej niewygodne buty.. Hmm.. moja stopa jest tak dziwnie skonstruowana, że zawsze po kupnie nowej pary twierdziłam, że bardziej niewygodnych nie kupię. I kupiłam. Śliczne białe buty sportowe z Nike. O te buty chodziłam za rodzicami pół roku.. Kiedy założyłam je pierwszy raz w górach(oczywiście pojechałam na wakacje z nierozchodzonymi butami), po czym po wejściu na Kasprowy Wierch stwoerdzilam że bolą mnie całe stopy, na szczycie zdjęłam buty.. I co ukazało się moim oczom? Kiedyś białe skarpetki były całe we krwi.. całe stopy miałam w pryszczach, ranach i otarciach.. no ale to przecież takie piękne białe buciki! Po zaopatrzeniu ran próbowałam.wytrzymać w tych butach jeszcze kawałek, ale w połowie drogi na dół całkiem je zdjęłam.. I tak.. szłam na bosaka.. a w miejscach gdzie były bardzo ostre kamienie.. no cóż, mój facet miał dodatkowy trening.. ze mną na plecach! – Magda”

:-) od ponad dwóch lat buty leżą na dnie szafy i chyba już nigdy w życiu na nie nawet nie spojrzę..

Pozdrawiam

Juliya

______________________________________

Post powstał dzięki współpracy z marką Scholl