Wydaje nam się, że aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie jest tym, czego potrzebuje każdy z nas. Jest w tym odrobina prawdy. Niestety zawsze kij ma dwa końce. Brak zachowania umiaru, odpowiednich proporcji – nawet w trakcie zdrowego odżywiania może doprowadzić do wielu nieprzyjemnych sytuacji w życia każdego z nas. Poznajcie historię jednej z Was.

” Cześć, nazywam się Ania i bardo chciałabym żebyś opublikowała moją historię na swoim blogu. Wiem, że czytają go tysiące osób i wiem, że może on otworzyć oczy osobom, które zmagają się z takim problemem jak ja jeszcze jakiś czas temu. Teraz nie mam nic. Zostałam sama, bez przyjaciół, bez chłopaka, bez wsparcia rodziny. Sama ze swoją pracą w mieszkaniu kupionym za kredyt. Jak się Teraz czuję? Fatalnie.

Wszystko zaczęło się od zmiany stylu życia. Jako “korposzczur” prowadziłam mało zdrowy tryb życia. Byłam wiecznie zapracowana. W końcu postanowiłam to zmienić. Po pracy od razu leciałam na siłownię i wylewałam na niej siódme poty. Tak się w to wszystko wkręciłam, że zaczęłam trenować dwa razy dziennie. Nadszedłszy dzień zmiany diety: czarną kawę na śniadanie zamieniłam na pożywnego omleta, szybki batonik w trakcie przerwy śniadaniowej na sałatkę z zieleniny. Obiad w korporacji? Zazwyczaj jest to coś zamówionego “na wynos” niezbyt zdrowego. Postanowiłam gotować sama codziennie wieczorem obiad. Jadłam bardzo czysto cały tydzień. Nie pozwalałam sobie nawet na małą odskocznię.

Wcześniej prowadziłam bardzo towarzyski tryb życia. Różnego typu party ze znajomymi w pracy, imprezy sobotnie do rana. Postanowiłam z tym też skończyć, przecież trzeba się wysypiać prawda? Nigdy nie miał takiej siły przekonania, żeby zachęcić mnie do wyjścia z domu. Po prostu byłam przekonana, że wszędzie zagrażają mi pokusy a przecież ja nie mogę, nie wolno mi, za nic w życiu nie powinnam się na nie skusić.

 I tak wpadłam w ortoreksję. Może ktoś z  Was teraz sobie myśli, ze zdrowe jedzenie nie może zniszczyć komuś życia? Powiem Wam, że może i jestem tego idealnym przykładem. Nie zachowałam rozumu w tym całym fit szumie. Przecież od jednego kawałka pizzy w ciągu tygodnia, jednej nieprzespanej nocy nie zwalałoby się moje życie, prawda? Teraz to wiem. Niestety trochę późno.

Przede mną ciężka droga. Muszę naprawić to co zniszczyłam. Chcę żyć zdrowo ale w zgodzie z rozumem, a nie w swoim własnym świecie. Sama nie dałam rady – musiałam spotkać się z dietetykiem, psychologiem i to oni mi pokazali gdzie leży problem.

Trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie cheat meal jest ok! Podobanie w obłęd jest chorobą a ortoreksja jest tak samo niebezpieczna jak anoreksja czy bulimia.”

Kochani pamiętajcie UMIAR we wszystkim jest kluczem do sukcesu. Nawet w zdrowym stylu trzeba o nim pamiętać. Jeżeli chciałybyście dowiedzieć się więcej o ortoreksji odsyłam Was do archiwalnego wpisu na blogu ===> Ortoreksja – wszystko na jej temat – KLIK.

Pozdrawiam,

Juliya