Pamiętacie jak w poście o motywacji i realizacji planów ( Link) pisałam Wam o tym, jak ważne jest uświadomienie sobie, czy to do czego dążymy, to faktycznie nasze marzenie czy poddawanie się modzie ? Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić historie dziewczyny która zatraciła się właśnie w takiej modzie – modzie na szczupłą sylwetkę.
Przedstawiam Wam Dominikę Gwit – aktorkę znaną z roli przezabawnej „Grubej” z serialu Przepis na życie oraz Gośki w serialu Singielka. Rok temu mogliśmy podziwiać metamorfozę Dominiki, która dzięki dobrze dobranej diecie, ćwiczeniom oraz samozaparciu zrzuciła zbędne kilogramy i zmieniła się ze skrajności w skrajność, od mocno otyłej, do wręcz chudej dziewczyny. Wszyscy byli pod wrażeniem. W mediach aż wrzało, nikt nie mógł się nadziwić, jak można mieć takie samozaparcie i w tak krótkim czasie wykaraskać się z choroby jaką jest otyłość.

www.fakt.pl
www.fakt.pl


Jednak po niedługim czasie pojawił się u Dominiki efekt jo-jo i stracone wcześniej przez nią kilogramy częściowo wróciły. Po fali krytyki sama zainteresowana postanowiła odezwać się w tej sprawie – Chciałam być jak najchudsza. Jak się później okazało, nie było to najlepsze dla mojego zdrowia, ale dążyłam do tego, bo strasznie mnie to cieszyło. Ja tak bardzo chciałam. W pewnym momencie wpadłam w obsesję, to prawda – przyznała Juliya.

Gwit-Juliya
vipnews.pl

Swoją drogę „do ideału ”i wnioski z niej postanowiła opisać w książce „ Moja droga do nowego życia”. “Jestem osobą otyłą. Całe życie staram się walczyć z wagą. Bywa różnie. Chudnę, tyję. Zawsze miałam do siebie dystans, jednak pewnego dnia otyłość okazała się już zbyt duża. Odchudzałam się wiele razy. Ostatni raz był najbardziej spektakularny. Schudłam kilkadziesiąt kilogramów i poznałam drugą skrajność… Cieszyłam się z tego sukcesu, lecz niestety tylko z niego. Nic innego nie sprawiało mi radości. Wpadłam w obsesję” – pisze Juliya w zapowiedzi swojej książki.

 “Otyłość niszczy naszą psychikę i okiełznanie jej nie jest tylko zapanowaniem nad ciałem.To przede wszystkim trzymanie w ryzach psychiki. Mnie otyłość zniszczyła najbardziej wtedy, gdy byłam najchudsza. Po zakończeniu diety przeszłam bardzo ciężką i trudną drogę. Drogę, która, nareszcie, zakończyła się sukcesem. Drogę do nowego życia… Zrozumiałam, czym jest szczęście, akceptacja, radość z życia. Opanowałam umiejętność połączenia ciała z umysłem. Odkąd o mojej walce z wagą zrobiło się głośno, otrzymuję setki pytań i tysiące wiadomości od ludzi takich jak ja. Otyłych, marzących o innym życiu. Nie dałabym rady odpisać nawet na ułamek z tych listów, a chciałabym móc każdej z tych osób opowiedzieć, jak wyglądała moja historia. Dlatego swoją 27-letnią drogę do odnalezienia wewnętrznego spokoju związanego z ciałem, otyłością, z którą żyję, opisałam w książce, która pojawi się w księgarniach 27 kwietnia. „Moja droga do nowego życia” nie jest poradnikiem. Nie znajdziesz tu przepisów na zdrowe dania. Nie będzie rozpiski treningowej. To historia dziewczyny, która całe życie dąży do spełnienia swoich marzeń. Za wszelką cenę nie chce się poddać, walczy i każdego dnia goni szczęście. Dziewczyny, która całe życie niesie ze sobą kilkadziesiąt kilogramów nadwagi, dobrze zna koszmar otyłości i pewnego dnia, pod obstrzałem mediów, uświadamia sobie, że w życiu najważniejsze nie są: piękna sylwetka i jak najmniejsza ilość kilogramów na wadze. Szczęście, to zdrowie i akceptacja samego siebie. Najważniejsze jest być sobą i żyć w zgodzie ze zdrowym ciałem i umysłem. Trzeba pokochać siebie” – pisze Juliya.

15-09-2015 Warszawa Konferencja serialu Singielka fot. P.Kibitlewski fot. P.Kibitlewski/ONS
15-09-2015 Warszawa
Konferencja serialu Singielka fot. P.Kibitlewski
fot. P.Kibitlewski/ONS

Bez jakichkolwiek zastrzeżeń zgadzam się ze słowami Dominiki, nie chodzi o to, żeby wyglądać jak modelka fitness. Tylko o to, żeby umieć znaleźć złoty środek przyglądając się sobie od wewnątrz, wiedzieć w którym momencie czujemy się z samym sobą najlepiej i starać się utrzymać ten stan.

A Wy znalazłyście już w sobie ten balans? Chętnie poczytam o Waszych historiach w komentarzach. 🙂

Buziaki, Klaudia