Jestem przekonana, że wszystkie Czytelniczki tego bloga uparcie dążą do tego, by być fit. Wiadomo, liczy się zdrowie i dobre samopoczucie. Dlatego każdego dnia staramy się jeść zdrowo i rozpychamy nasz kalendarz do granic możliwości, byle tylko wcisnąć czas na trening. Wkładamy w to naprawdę wiele energii. Dlaczego w takim razie czasami nam nie wychodzi?
Musicie mi wybaczyć, ale teraz padnie tu to okrutne słowo, o którym wszystkie wolałybyśmy zapomnieć. Gotowe?

Wszystkiemu winne są pokusy!


Wystarczy, że któraś z nich pojawi się na horyzoncie, a w naszych myślach rozgrywa się scena z piekła rodem. Zdarza się, że jedna malutka pokusa niszczy nasz plan na bardzo długi czas. Co my możemy zrobić? Jak sobie z nimi poradzić? Do którego super bohatera zadzwonić w kryzysowej sytuacji? Już wszystko wyjaśniam.

Jeżeli liczycie na kolejny poradnik, to ostatecznie i tak będziecie miały błąd rachunkowy. Tym razem wybrałam dla Was trzy zasadnicze kwestie, które warto omówić. Chcę, żeby wszystkie Panie spojrzały na tą sprawę z trochę innej perspektywy. Dlatego też usiądźcie wygodnie, zrelaksujcie się i odkurzcie swój optymizm, bo nadszedł czas, kiedy może się przydać. Zaczynamy!

 Podstawowe pytanie
Wcale nie chodzi tu o szekspirowskie „być albo nie być”. Skupmy się raczej na naszych słowiańskich problemach. Jestem prawie pewna, że to pytanie już niebawem zostanie uznane za staropolskie porzekadło. O co chodzi? Wszystkie to kiedyś słyszałyśmy:

„Ze mną się nie napijesz?”

Spotykasz się ze znajomymi, liczysz na to, że miło spędzicie czas. Oczywiście jesteś świadoma ewentualnego zagrożenia, ale przecież wszyscy Twoi przyjaciele wiedzą, że starasz się być fit i z pewnością to szanują. Idziesz więc na imprezę z przekonaniem, że nawet nie spojrzysz na alkohol. Ale los jest wredny i niezbyt przejmuje się Twoimi rozmyślaniami. Nic nie poradzisz, pada pytanie-petarda. Co teraz?! Nie wpadaj w panikę, śpieszę do Ciebie z pomocą! Spokojnie, masz kilka opcji:

  1. Zgodzić się bez wahania i wysłać swoją asertywność na wycieczkę na samo dno. W jedną stronę. Nie machaj jej na pożegnanie – jest na Ciebie obrażona.
  2. Szybko wstać z krzesła i uciekać z krzykiem na ustach „Ku chwale wody z cytryną!” Po powrocie warto przejrzeć wszystkie możliwe spotted. Na pewno gdzieś jest relacja z tego wydarzenia.
  3. Uświadomić sobie, że od niewielkiej ilości alkoholu nic Ci nie będzie. Dlatego też wypijasz jedno piwo/ lampkę wina i na tym koniec. Każdą kolejną propozycje ignorujesz.

Bomba w Twojej szafce
Życie fit dziewczyn nie zawsze jest usłane liśćmi sałaty. Zdarza się, że ktoś rzuca Ci kłodę pod nogi w postaci promocji na żelki. Nie byle jakie żelki. To akurat Twoje ulubione! Wiem, co pomyślicie, czepiam się tych biednych promocji już w kolejnym wpisie, a przecież promocje są fantastyczne! Zasadniczo tak. Pod warunkiem, że kupisz tylko jedną paczkę, a nie pięć. No chyba, że aspirujesz do tytułu Janusza Biznesu 2016. Wtedy się nie odzywam. Promocje są świetną okazją do zrobienia zapasów, ale zapasy słodyczy w domu nie wróżą nic dobrego. Bądźmy szczere. Oczywiście, mamy silną wolę i nie z takimi rzeczami już sobie radziłyśmy. Ale w obliczu takiej słodkiej bomby tykającej w szafce w kuchni możemy być bezsilne. Nie chcesz żeby wybuchła, nie trzymaj jej w domu. A tą jedną chwilę z Twoimi ukochanymi żelkami potraktuj jako cheat meal. O ile „meal” nie zmienisz na „kolejne dwa tygodnie” nic złego się nie stanie.

Babcia
Pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Babci na pewno nie przeskoczysz. Wchodzisz do jej kuchni i stwierdzasz, że ostatni raz tyle jedzenia widziałeś w święta. Patrzysz na stół zastawiony … no cóż, w zasadzie wszystkim i naprawdę nie wiesz, jak ta starsza, niepozorna kobieta sprowadziła do jednego pomieszczenia taką ilość żywności. Może dostarczyli jej to wszystko tą wielką ciężarówką, która przywozi dostawy do hipermarketów? A może ona po prostu ten hipermarket obrabowała? Te pytania i szok, w którym niewątpliwie jesteś działają na Twoją niekorzyść. Babcia wykorzystała Twoją nieuwagę i już siedzisz przy stole z talerzem pełnym wszystkiego. Nie łudź się, nie unikniesz dokładki. I chociaż babcine pierogi są najlepsze na świecie, Ty bardzo chciałabyś być wstanie odejść od stołu normalnie, a nie stoczyć się z krzesła. Co robić? Zadaj sobie jedno pytanie. Czy przypadkiem nie jest tak, że babcia widzi Cię tak rzadko jak student dwieście złotych w gotówce? No cóż, na pewno kocha Cię o wiele bardziej niż student wspomniane dwie stówy. Bo widzisz, babcie w ten sposób okazują uczucia. Może jednak warto spróbować pyszności, które dla Ciebie przygotowała. A kiedy wypłynie kwestia dokładki zmień temat na Twoje życie osobiste, życie sąsiadów bądź życie bohaterów serialu, który babcia lubi. Jestem pewna, że dokładka przestanie być tak istotna.

Za pomocą tych trzech przykładów chcę Wam pokazać podstawową zasadę walki z pokusami. Zawsze masz wybór. Jesteś już dużą dziewczynką i żadna siła nie powinna mieć wpływu na Twoje decyzje. Nikt Cię do niczego nie zmusi, jeżeli Ty sama nie będziesz chciała. I działa to w obie strony. Babcia nie namówi Cię do trzeciego kawałka szarlotki, jeżeli Ty naprawdę nie chcesz, jak również ja nie namówię Cię do zostawienia żelków na półce, jeżeli Ty bardzo chcesz je kupić. To Ty tutaj decydujesz. Ktoś inny może Cię motywować, ale to Ty jesteś siłą sprawczą. Dlatego proszę, nie licz na to, że ktoś poda Ci gotowy przepis na sukces. Nikt nie jest cudotwórcą. Żaden blog, zdjęcia, filmiki nie pomogą, jeżeli Ty nie masz w sobie chęci do działania.

Druga ważna zasada to coś, o czym na tym blogu mówi się wiele. I jest to absolutna podstawa! Chodzi oczywiście o umiar. Pamiętaj, że walka z pokusami to tylko tytuł. Nie myśl, że chodzi o jakieś heroiczne bitwy! Popadanie w skrajność zawsze ostatecznie kończy się źle. Raz na jakiś czas możesz przecież zjeść żelki czy napić się alkoholu. To nie zniszczy wszystkich Twoich starań. Chodzi tylko o to, żebyś postawiła sobie pewne granice.

Czy już wiesz, do którego super bohatera zadzwonić? Spójrz w lustro i przywitaj się z nim. Pamiętaj, Ty decydujesz. To Twoje życie i Ty tutaj jesteś kierownikiem imprezy.

Pozdrawiam,

Martyna

Poprzedni artykułJUMPING FITNESS
Następny artykułLIDL oferta SPORT – 25.04.2016
Uśmiechnięta studentka goniąca za swoimi marzeniami. Miłośniczka fitnessu, zdrowej diety i dobrych książek. Gotowa zrobić wiele, by zarażać innych swoim optymizmem. Uważa, że pozytywne myślenie jest podstawą szczęśliwego życia :)