Nie wiem czy wiecie, że w sierpniu minęły 2 lata od dnia w którym mój blog ujrzał światło dzienne. Od tej pory udało mi się osiągnąć naprawdę duży sukces, a to wszystko tylko dzięki Wam. To Wy doceniacie moje posty, wspieracie, motywujecie. Dzięki Wam wiem, że  to wszystko ma sens i każdego dnia, kiedy tracę motywację do pisania, powtarzam sobie, że Wy przecież czekacie na ten nowy post! 

Myślę, że pora przejść do liczb, które podsumują całe dwa lata blogowania

Od początku założenia bloga pojawiło się 677 wpisów. Łącznie zostawiłyście pod nimi prawie 10 tysięcy komentarzy. W ciągu 2 lat odwiedziłyście bloga ponad 23 miliony razy (nie, nie pomyliłam się). To jest ogromna liczba za którą bardzo Wam dziękuję! Wysłaliście do mnie tysiące maili i wiadomości prywatnych. Niestety nie jestem w stanie na wszystkie odpowiadać. Doba musiałaby trwać dwa razy dłużej. 🙂 W ciągu tych 2 lat wykończyłam jednego laptopa (a raczej mój facet, który na niego usiadł), a drugi powoli kończy swoją żywotność. Wypiłam setki litrów kawy. Zawaliłam niejedną noc. Przez te wszystkie dni nie było ani jednej doby, którą spędziłam bez zajrzenia na bloga, fanapga i odpisywania na Wasze wiadomości. Chwilowa awaria internetu kończy się natychmiastowym telefonem do dostawcy, a internet w telefonie musi być na każdym kroku! 🙂

Czy blogowanie zmieniło coś w moim życiu?

Po tak długim okresie na pewno mogę powiedzieć, że blogowanie sprawia mi ogromną przyjemność. Mogę połączyć swoją pasję z pracą i cieszyć się życiem. Każdego z Was zachęcam do spróbowania swojej przygody z blogowaniem. Oczywiście nie mówię, że jest łatwo. Każdego dnia poświęcam kilka godzin na bloga, oprócz tego studiuję, zajmuję się domem, prowadzę takie życie jak Wy, a już niedługo dojdą mi kolejne obowiązki. Kiedy ja zaczynałam blogować, nie znałam nikogo. Nie mogłam liczyć na niczyją pomoc. Wszystko rozkręcała sama, nie miałam żadnego doświadczenia. Nauczyłam się blogować na swoich błędach i każdy dzień naprawdę miło wspominam. W ciągu tych 2 lat poznałam mnóstwo wspaniałych osób. Zarówno w blogsferze jak i w życiu codziennym. Z niektórymi z Was udało mi się umówić na kawę czy lampkę wina. Zdarzyły się przypadki, że same zaczepiałyście mnie mp. w sklepie, na uczelni i pytałyście czy to czasami nie jestem ja. Bardzo miło spotykam wszystkie takie spotkania. 🙂 Jeżeli będziemy miały kiedyś okazję spotkać się, podejdźcie! Zawsze z chęcią rozmawiam z Wami na żywo. 🙂

Czy zmieni się coś na blogu?

Na pewno! Nie wyobrażam sobie blogowania całe życie na jednym szablonie itp. Nowe kategorie działają na mnie motywująco i nie wykluczam, że się jakieś pojawią. Oprócz tego szykuję dla Was jedną, wielką niespodziankę, o której na pewno powiadomię Was w ciągu kliku dni :). Na razie nie mogę Wam nic więcej zdradzić. Zmiany w moim życiu sprawiły, że szykuję dla Was coś zupełnie nowego. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

W ramach podziękowania Wam za te dwa cudowne, wspólnie spędzone lata, przygotowałam dla Was konkurs. Do rozdania mam:
  • 1 miejsce – mata treningowa i taśma rozciągająca do treningów,
  • 2 miejsce – mata treningowa
  • Dwa wyróżnienia – taśma treningowa
Wystarczy, że w komentarzu napiszecie od kiedy czytacie bloga i jaki post sprawił, że zostałyście tutaj na dłużej. Oczywiście liczę na Waszą kreatywność w drugiej części pytania. 🙂

REGULAMIN:

  1. Konkurs trwa od 10.09.2015 do 17.09.2015.
  2. Każdy może udzielić TYLKO jednej odpowiedzi.
  3. Zwycięskie odpowiedzi pojawią się pod tym postem do 18.09.2015
  4. Z nagrodzonymi osobami suję się również mailowo. W ciągu 3 dni dane osoby będą musiały przesłać dane do wysyłki na [email protected] W innym przypadku zostanie wyłoniony kolejny zwycięzca.

Życzę Wam wszystkim powodzenia i trzymam za każdego kciuki! 

*** Pamiętajcie, że Wasze komentarze pojawią się na blogu dopiero po zakończeniu konkursu. Do tego czasu będą widoczne tylko dla mnie. Dzięki temu unikniemy wzorowania się na czyiś odpowiedziach. 🙂

Gdybym tylko mogła, nagrodziłabym każdą z Was! Wszystkie odpowiedzi były cudowne i niejednokrotnie poleciały mi łzy kiedy je czytałam. DZIĘKUJĘ WAM! Oczywiście nie mogę Was tak zostawić! Obiecuję w najbliższym czasie przygotować kolejny konkurs w którym będziecie mogli spróbować jeszcze raz swoich sił.

NAGRODZONE ODPOWIEDZI! 🙂

1 miejsce:

” Moja przygoda zarówno z Twoim blogiem jak i ćwiczeniami rozpoczęła się pod koniec października 2014 roku. Przy wzroście 160 cm ważyłam 52 kg. Brzmi to całkiem w porządku, ale niestety miało się to nijak do centymetrów w pasie, których miałam 78. Jestem dobrym przykładem potwierdzającym twój wpis ” Zanna Van Dijik – motywacja do treningów”, ponieważ teraz po 11 miesiącach ważę 53 kg a w pasie mam 65 centymetrów!

Jak do tego doszło? W połowie października 2014 roku całkiem przez przypadek, kiedy przeglądałam ’a zauważyłam w zakładce “Proponowane wydarzenia” : Zakończ 2014 rok z lepszą sylwetką. To wydarzenie ’owe przeniosło mnie na Twojego bloga. Już od pewnego czasu zbierałam się do tego, żeby w końcu coś ze sobą zrobić, ze względu na mój…no niezbyt przyjemny wygląd, a w szczególności wylewający się brzuch i boczki.
Kiedy nastąpił pierwszy dzień ćwiczeń, przyznam że wykonanie ich było dla mnie nie lada wyczynem. Byłam dosłownie wykończona, ale…pozytywnie. Podobało mi się to uczucie. Wtedy też zauważyłam, że Twój blog zawiera nie tylko treningi i różne miesięczne wyzwania, ale też fajne jadłospisy i motywujące efekty treningów innych kobiet.

Od tamtego momentu uczestniczę w każdym miesięcznym wspólnym treningu, który zamieszczasz. Skorzystałam już z wielu przepisów na przekąski i obiady, które są naprawdę dobre. Aktywność fizyczna i wprowadzenie zmian w moim jadłospisie stało się moim hobby, czymś co odrywa mnie od codziennych problemów, a na dodatek przynosi wspaniałe rezultaty.
Udało mi się nawet zarazić tą przyjemnością kilka osób. Wśród nich jest mój…tata
Na początku myślałam, że sobie żartuje. Pewnego dnia, kiedy ćwiczyłam w pokoju, on nagle wchodzi w krótkich spodenkach i podkoszulku i zaczął ze mną ćwiczyć. Pomimo, iż w pracy spędza codziennie niejednokrotnie po około 11 h dziennie, potrafi przyjść do domu i pierwsze co to woła mnie: “Karolina włączaj filmy od Tips!”. Mój tata jest też zadowolony, ponieważ ma stresującą pracę i mówi, że go to odpręża i lepiej się czuje. W każdym razie z Twojego bloga korzysta też ta brzydsza płeć? .

Ja tak jak już wspomniałam na początku, straciłam 13 cm w pasie i ogólnie moja sylwetka wygląda o niebo lepiej niż rok temu. Jestem wdzięczna za niesamowitą motywację do ćwiczeń dzięki którym wyglądam wreszcie tak jak zawsze chciałam, ale nie tylko mój wygląd i samopoczucie zmienił Twój blog. Już kilka lat przed przygodą z Twoim blogiem miałam problemy z kręgosłupem: często bolały mnie plecy i biodra do takiego stopnia, że nie mogłam wstać z łóżka. Podczas jednych badań wyszło, iż istnieje ryzyko wypadnięcia dysku.
Ból kręgosłupa i bioder zanikł, kiedy zaczęłam ćwiczyć i stosować się do Twoich rad i jadłospisów. Dla mnie pozostanie ulubionym wpisem “Zakończ 2014 rok z lepszą sylwetką”, ze względu na to, że on rozpoczął moją dobrą i nową przygodę, która przyniosła dla mnie same korzyści.

Gdybym mogła to bym Cię wyściskała :-). Przy okazji chciałam pogratulować córeczki w drodze i życzyć wszystkiego dobrego, bo na to zasługujesz!
Pozdrawiam serdecznie! – Karolina

2 miejsce:

“Jestem aktywną obserwatorką od sierpnia 2014 roku. Podjęłam wtedy decyzję o konkretnej zmianie mojego wyglądu. Byłam bardzo niezadowolona ze swojego wyglądu na zdjęciach weselnych swojej szwagierki. Nie szukałam wymówek, że mamie trójki dzieci “przystoi” mieć nadprogramowe kilogramy. O nie! Zaczęłam lightowo” od wyzwania “Squat challenge”, potem już “poleciało” jak z płatka. Spalałam wakacyjne grzeszki, potem szykowałam sylwetkę na Sylwestra i tak już zostałam uwiedziona przez Tipsi-Dominkę
Z utęsknieniem wyczekuję nowych wyzwań, szukam inspiracji w jadłospisie, śledzę i naśladuję. Muszę się przyznać, że po ponad roku wielu kg nie straciłam. Jednak sylwetka nabrała jędrności i smukłości, zniknęły w większości znienawidzone boczki. Dzieci jak odpalam laptopa już rozpoznają muzykę danej trenerki z playlisty. Dzięki blogowi nie poddaję się, jest tu mnóstwo inspiracji, motywacji i pozytywnej energii piszącej. A to lubię! I to bardzo:) pozdrawiam przyszłą aktywną mamę i życzę kolejnych blogowych urodzin!! –Kasia S.

Pierwsze wyróżnienie:

“Długo zastanawiałam się czy brać udział w tym konkursie, ale stwierdziłam, że być może okaże się, że moja historia kogoś zainspiruje albo komuś pomoże. Kiedy trafiłam na Twojego bloga? W bardzo ciężkim momencie mojego życia. Byłam pierwszy raz za granicą, w Anglii z chłopakiem z którym tam się rozstałam. Obcy kraj, obcy ludzie i osoba, która z dnia na dzień zaczęła mnie nienawidzić… Związek z nim dał mi w kość, nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Będąc z nim przez rok przytyłam jakieś 5 kilo, jemu odpowiadało to, że nie czułam się dobrze w swojej skórze, gdy ćwiczyłam- krytykował. Nie rozumiał dlaczego marnuje tak czas. Będąc tam, w Anglii, ze skrawkami dawnej siebie zdałam sobie sprawę, że dałam mu siebie „zabić”. Byłam negatywnie do wszystkiego nastawiona, nerwowa, wiecznie nabuzowana. Nie potrafiłam na niczym się skupić, zdarzało się, że przepłakiwałam noce, bo bardzo chciałam coś zmienić, ale nie miałam motywacji by zrobić cokolwiek… Wtedy trafiłam na Twojego bloga, zaczęłam czytać o zdrowym odżywianiu i ćwiczeniach i pomyślałam: „Może warto spróbować. Trzeba coś zmienić” Był sierpień 2014, wróciłam z Anglii i przede wszystkim chciałam sobie udowodnić, że mogę być inna, że dam radę. Niestety nie było łatwo… Patrzyłam na siebie w lustrze i nienawidziłam ciała, które miałam, które stworzyłam niezdrową żywnością.. Zaczęłam mieć problemy z jedzeniem, mdliło mnie na jego widok. Cały czas w głowie miałam myśli tego byłego „za małe piersi, za duże uda, za duży brzuch, za szerokie ramiona…” Byłam rozchwiana emocjonalnie, wszystko mnie przygnębiało… Wtedy Ty, Tipsi, utworzyłaś wydarzenie, które nazywało się „Zakończ rok 2014 z nową sylwetką” ( Albo coś takiego.. ) i coś we mnie pękło. Jestem zawzięta i zdeterminowana, a tym razem uwierzyłam, że jeśli chce się coś zmienić to trzeba zacząć od siebie. Postanowiłam, że tym razem dam radę. I wiesz co? Dałam. ( I do dziś jestem z Tobą!) Twoje posty mnie motywowały, z ciekawością i uśmiechem na twarzy obserwowałam komentarze innych ćwiczących dziewczyn. Ćwiczyłam a każde kolejne ćwiczenie dawało coraz więcej ukojenia i uśmiechu. Wtedy zdałam sobie sprawa, że wraca stara ja: uśmiechnięta, szczęśliwa, czerpiąca pełnymi garściami z życia. Przyjaciele mówili mi „Świetnie wyglądasz, odżyłaś!” A każdy taki komentarz dawał mi coraz większego kopa motywacyjnego. Codziennie stawiałam sobie jeden cel: Ty jesteś najważniejsza. To nie było egoistyczne myślenie, które wykluczało robienie dobra dla innych, ale przypomnienie, że jeśli ja nie jestem szczęśliwa z tym jaka jestem i kim jestem to nic mnie nie uszczęśliwi. Czego się nauczyłam? Nie składam się z opinii innych ludzi. Za szerokie ramiona? Może i tak! Grube uda? Jasne, można tak myśleć. Gruby brzuch? A co mi tam. Każdy ma swoją opinię, ale trzeba pamiętać, że najważniejsze jest by siebie pokochać. Ja wciąż się uczę. Nie jestem ideałem, ale nic nie stoi na drodze, żeby próbować się nim stać. Go girl ! P.S Tipsi dzięki że nieświadomie pojawiłaś się wtedy kiedy najbardziej Cię potrzebowałam. – Kamila

Drugie wyróżnienie:

” Cześć kochanie. Nigdy nie zostawiłam jeszcze żadnego komentarza, ale pragnę najpierw Ci serdecznie podziękować. Twojego bloga czytam od nie całego roku, a trafiłam na niego przypadkiem, nigdy wcześniej nie czytałam takich blogów, bo od zawsze byłam wychudzonym kościotrupem, którego wyzywano od pająka… Zawsze opychałam się słodyczami, bo myślałam, że przytyję, ale nie jadłam nic wartościowego i unikałam sportu, bo bałam się, że jeszcze bardziej schudnę. I pewnie bym zaraz wyszła z tego bloga, gdyby nie nagłówek w stylu różnca między chudym, a wysportowanym. Z ciekawości zaczęłam czytać, a później przez jakieś 20 min podziwiałam zdjęcie z tego wpisu i wyobrażałam sobie, że to jestem ja. I z wielkim bólem zabrałam się do pracy, i choć ciało po 5 minutach mówiło dość, a jedzenie było początkowo strasznie nie dobre walczyłam i dziś mogę normalnie spojrzeć w lustro i wyjść na plażę czy basen. Dziękuję Ci ???? – STRZAŁKA

Pozdrawiam,

Juliya