Mam dla Was kolejną niesamowitą metamorfozę, która trwała 1 miesiąc!:) 

“Tak, to tylko jeden miesiąc!

Na czym polegała moja metamorfoza? Przekonajcie się same!

  1. Sport– rower, każdego dnia, kiedy byłam w domu. Dla relaksu, do pracy, na zakupy, wszędzie. Niemal co dzień min 10-20km 🙂 Ponad rower, sporadycznie różne ćwiczenia (Mel, Jullian, Tiffany, Tae bo, i co tylko podeszło na :) choć niekiedy potrafiłam przerobić 2 godziny roweru i 2 * 30-40min treningi.
  2. Dieta– nie odchudzałam się! Jedyną, kluczową rzeczą, która, podejrzewam mogła mieć największy wpływ, było uświadomienie sobie pewnej magicznej zasady. Tego, że nie jemy, bo taki jest plan, tylko gdy czujemy się głodni. I kiedy czujemy się głodni, a jest 20 czy 22, niekiedy łyżka sałatki, czy gryz jabłka wystarczy:) Obowiązkowo konkretne śniadanie i dobry obiad, z kolacją bywało różnie, jakieś owoce, jogurty.
  3. Regularny tryb dnia– do łóżka przed północą, wstać skoro świt i na promieniach słońca wypić kawę:) Czułam się psychicznie doskonale i to mi też dużo dawało siły i chęci do motywowania się na cały dzień:)

Szczerze powiem, że to mój pierwszy tak piękny miesiąc, od niemal 2 latach prób odchudzania.  Potrafiłam się odchudzać, a po miesiącu przybywał kolejny kilogram. Choć zawsze spędzałam wiele czasu na ruchu, i właśnie to w trudnych i nerwowych chwilach pozwalało mi nie tyć aż tak.

Warto robić coś dla siebie, warto czerpać z siebie satysfakcję, dla tego choćby samego przeglądania się dumnie w lustrze. WARTO 🙂

Ja próbuję walczyć o swoje marzenia dalej, uwierzcie, że cel jest bliżej niż myślicie. Niekiedy trzeba się z nim po prostu oswoić, a potem z górki:)

Jeśli mogę komuś pomóc: [email protected]                                                                 Kasia:)