Wyobraź sobie, że kładziesz się spać zupełnie zdrowa. Nic Cię nie boli. Planujesz sobie co masz do zrobienia jutro rano. W ogóle nie zakładasz, że możesz rano nie wstać. Tak było trzy tygodnie temu ze mną. Położyłam się spać po 24. O 3 w nocy obudził mnie straszny ból całego ciała. Pomyślałam sobie, że pewnie “krzywo” spałam i dlatego wszystko mnie boli. Zamknęłam oczy i z całych sił próbowałam zasnąć …

Niestety bez większego skutku. O 6 rano powiedziałam sobie dość! Chciałam wstać z łózka po jakieś leki przeciwbólowe, niestety nie mogłam. Każdy ruch sprawiał mi ogromy ból. Łzy same płynęły mi po policzku, a ja nie wiedziałam co się dzieje.

Obudziłam faceta i z wielkimi łzami w oczach usiadłam na łóżku. Bolały mnie wszystkie stawy. Ten ból był gorszy niż poród. Nie do wytrzymania. Nie życzę tego nawet największym wrogom. Wzięłam leki przeciwbólowe, niestety nic się nie poprawiło. Wstawanie z łóżka zajmowało mi 5 minut, dosłownie wyłam przy tym z bólu. Nagle pojawiła się gorączka. Wzięłam kolejne leki przeciwbólowe i ciągle nie było poprawy. Gorączka nie spadała.

Nie wiedziałam jak wytłumaczyć córce, że każdy jej dotyk tak bardzo mnie boli. Nigdy nie zapomnę jak Lena podbiegła do mnie i chciała wtulić się w moje nogi, a ja zaczęłam krzyczeć z bólu, a ona zaczęła płakać ze strachu. Niestety nie umiałam nad tym bólem zapanować.

Kiedy pojechałam do szpitala miałam nadzieję, że nie będę musiała tam zostać. W końcu od urodzenia Leny nigdy nie spędziła ona żadnej całej nocy bez mojej obecności. Niestety musiałam tam zostać. Od razu podano mi ketonal w kroplówce, który miał zmniejszyć mój ból. Nie zadziałał. Ze łzami w oczach wstałam z łóżka i poszłam do pielęgniarki, tam wyprosiłam o kolejne leki przeciwbólowe. Dostałam zastrzyk w pupę, który niestety również nie zadziałał. Od rana w szpitalu lekarze zaczęli mi robić mnóstwo badań. Wszyscy patrzyli na mnie z wielkim żalem. Cały czas słyszałam “Taka młoda i takie rzeczy jej się dzieją”. Spuchły mi stawy. Całymi dniami leżałam pod kroplówkami przeciwbólowymi. Nie byłam w stanie sama się myć, podnosić rąk, zginać nóg. Po 4 dniach mój stan zaczął się poprawiać. W końcu mogłam sama umyć włosy, napisać coś na klawiaturze laptopa, powoli zaczęłam chodzić. Moje ruchy były bardzo spowolnione ale wiecie co? Cieszyłam się, że jest poprawa! Tak bardzo bałam się tego co się ze mną dzieje. Przecież jestem młoda, mam całe życie przed sobą, cudownego faceta, wspaniałą córkę, rodzinę i mnóstwo planów na przyszłość.

Po  8 dniach wyszłam  ze szpitala. Diagnoza: ostre zapalenie stawów spowodowane prawdopodobnie wcześniejszym zapaleniem krtani. Wykluczono boreliozę wykonując test WESTERN BOLT, i wiele innych chorób niestety nie wszystkie …

Jak się na dzień dzisiejszy czuję? Dobrze i mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. W wynikach niepokojące wyszły przeciwciała jądrowe, które są wyznacznikiem RZS. Reumatolog wykrył jakieś zmiany w kolanach i niestety do lipca zostałam na razie wykluczona z aktywności fizycznej. Zobaczymy jakie będę wyniki w lipcu. Trzymajcie kciuki, żeby to nie było RZS!

Pamiętajcie, nigdy nie wiadomo co nas może spotkać w życiu. Dbajcie o siebie i badajcie się regularnie!

Pozdrawiam,

Juliya